Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Legenda o dinozaurze

Nie ma legendy o powstaniu grupy. Zespół zebrał się w zasadzie dość przypadkowo. Jednak od razu nastąpił podział zadań członków grupy.

Pierwsze grupy rockowe na terytorium Sojuza powstawaly w latach 60-tych, ale ich działalność nie wychodziła poza spotkania studenckie lub podziemne sesje. Można uznać, że kultura ta miala niewielki wpływ na mlodzież.

Termin "rock" w prasie radzieckej został zalegalizowany dopiero w latach 80-tych, wcześniej zaś zalecano pisać "współczesna zachodnia estrada" lub "zagraniczny jazz", choć oczywiście twórczość Led Zeppelin czy The Doors nijak ma się do określenia "zagraniczny jazz". Czasami pojawiał się w prasie termin "muzyka bitowa", ale był on niewystarczajacy, by ogarnąć wszystkie istniejące gatunki muzyki.

Podziemne sesje to temat odrębny. W skrócie można powiedzieć, że swego rodzaju romantyzm wyglądał następujaco: fani, którzy chcieli posłuchać sesji, spotykali sie w umówionym miejscu. Tam ktoś im przekazywał informację, ze muszę pojechać tym a tym pociągiem i wysiąść na takiej a takiej stacji. Na tejże stacji czekali "stalkerzy", którzy następnie małymi grupami prowadzili ich na właściwe miejsce. Takie środki byly niezbędne, ponieważ KGB żywo interesowało się podobnymi wydarzeniami, a organizatorów mogły spotkać poważne konekwencje z procesem sądowym włącznie. Nieco mniej groźne konsekwencje mogły spotkać widzów - telefon do pracy/szkoly, wykluczenie z Komsomołu czy nawet... zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym im. Kaszczenki.

Pod koniec lat 80 można było bezpiecznie włączać telewizor tylko w celu oglądniecia prognozy pogody. Na ekranach królowaly do znudzenia "zespoły instrumentalno-wokalne" - Вокально-Инструментальные ансамбли [skrótem ВИА będę się posługiwał w dalszej części tekstu].

Prawdopodobnie komuniści obawiali się, że nawet muzyka disco moglaby naruszyć socjalistyczny ład i porządek społeczny. A co dopiero posądzany o satanizm heavy metal. O zobaczeniu TEGO w tv nawet nikt nie śmiał marzyć. Państwo po raz kolejny walczyło z pijaństwem, a na ulicach ścigano za adidasy i długie włosy (dodam, że właśnie adidasy, a nie glany, należą do stroju "organizacyjnego" rosyjskich metali).

Jeśli chcemy odnaleźć najstarsze korzenie ARII, to musimy cofnąć się do roku 1975, kiedy to na pierwszym roku w Moskiewskim Instytucie Energetyki studiowali Witalij Dubinin i Władimir Chołstinin.

Nie można powiedzieć, że od razu się zaprzyjaźnili, ale rutynowe życie uczelni czasem pozwalało im się spotkać, co zwiększało przyszłe szanse wspólnego grania. Pewnego razu, podczas jakiegoś sobotniego wieczoru muzycznego na uczelni, po raz pierwszy zaczęli rozmawiać o muzyce. Okazało się, ze Chołstinin ma nuty utworów Deep Purple, a Dubinin chciałby je przejrzeć. Po jakimś czasie na wydziale ogłoszono konkurs dla młodych zespołów. Obaj wzięli w nim udział, choć każdy z własnym zespołem. Nie mieli jeszcze żadnych planów wspólnej działalności.

Zajęcia z WF mieli wspólne, więc czasu na rozmowy było dużo. Okazało się, że spiewający basista Dubinin ma znajomego klawiszowca, a Chołstinin chodził do klasy z perkusistą. Teoretycznie skład był gotowy. Dosyć szybko rozpoczęły się próby. Niedługo potem w Moskwie pojawił się jeszcze jeden zespół, o nazwie Волшебные сумерки. Jak wiele ówczesnych zespołów, zaczynali od coverow Grand Funk, Deep Purple, Black Sabbath. Mieli także własny repertuar (w tym skladzie zdążył także zaistnieć Artur "Bierkut" Michiejew). Na początku lat 80 Волшебные сумерки się rozpadły, a nasi bohaterowie zaprzestali wspólnego grania.

Ponownie spotkali sie w 1983, gdy wraz z ex-klawiszowcem grupy Круиз Sergiejem Saryczewem i ex-perkusistą grupy Рубиновая атака założyli zespół Альфа. Jego piosenki często było słychać w różnych tancbudach. Głównym kompozytorem był Saryczew, którego zamiłowanie do brzmienia klawiszy nie wróżyło długiego życia zespołowi. Właśnie w tym składzie zespół zapisał album Расклейщик афиш ze szlagierem "Гуляка" wg poezji Jesienina.

Na fali sukcesów starali się uzyskać zezwolenie na oficjalną działalność filharmoniczną, jednak po przesłuchaniach w Roskoncert otrzymali jedynie zgodę na działalność jako "numer" w ramach występów wielu grup. Rozczarowany Dubinin z Safonowem odeszli z grupy. Witalij przedstawił kilka projektów piosenek z czasów Wolszebnych sumerek kierownikowi ВИА "Поющие сердца" - Wiktorowi Wekszteinowi, który zaproponował mu, aby przystąpił do grupy jako... wokalista.

Weksztein poszukiwał wtedy już nowego kierunku twórczosci. Ciągle powtarzał, że trzeba zespół przekształcać. Dubinin rozpoczął nauke na wydziale wokalnym szkoly im. Gniesinych. Stało się to powodem jego odejścia z zespołu Wekszteina.

Tymczasem w Alfie wolne miejsca zajmują Alik Granowskij (bas) i Igor Mołczanow (perkusja). Grupa zapisuje drugi album, który nie cieszy się już taką popularnością, jak poprzedni. Chołstininowi nie odpowiada muzyka Alfy, szuka możliwosci grania muzyki ostrzejszej i szybszej. W 1984 odchodzi z zespołu i stara się nagrać własny album z pomoca Władimira Szyrkina. Przeznacza na to zarobione w Alfie 500 rubli. Szyrkin był aparatczykiem i rozporządzał sprzętem Dynacord przeznaczonym dla narodowego artysty ZSRR Muslima Mahomajewa. Miał też niewielke studio za miastem.

Pracować jednak Chołstinin musiał, dlatego też przyjął propozycję Granowskiego (wtedy już działającego w ВИА Поющие сердца) pracy w tymże zespole po odejściu Dubinina.

Znaczącą rolę w powstaniu Arii miał wspomniany już Weksztein. Wiktor Jakowlewicz Weksztein był przedstawicielem nielicznej w Sojuzie grupy Kierowników Zespołów Instrumentalno-Wokalnych. Byli oni odpowiednikami ludzi, którzy na zachodzie kręcili show-biznesem. Bedziemy ich nazywać w dalszej części menedżerami lub producentami. Żeby stać sie kimś takim w Sojuzie trzeba bylo mieć wyczucie sytuacji politycznej i odpowiednich gabinetów.

Weksztein czuł sie w tych warunkach jak ryba w wodzie, więc możliwości miał nieograniczone. Miał również dobre wyczucie sytuacji panującej na rynku muzycznym. Miał swój udział w stworzeniu pierwszej eksportowej grupy rockowej, wymyslił jej nazwę - Дипломат. W 1985 zespół ten występował w USA.

Weksztein zawsze dysponował nowoczesnym sprzętem, najlepszymi trasami koncertów itp. A zespół Поющие сердца pośród innych ВИА też zajmował poważne miejsce. Istniał nagrany album, kilka niezłych szlagierów. Każdy muzyk z zespołu otrzymywał ponadto stałą stawkę 12 rubli za występ. Nie dochód uznawał Weksztein za najważniejszy, ciągle poszukiwał nowych prądow muzycznych. Stworzył dobre warunki dla powstania nowego zespołu.

Miał też Weksztein swoje słabe miejsce. Kobietę. W wiecznej tradycji wszystkich czasów i narodów żona szefa zespołu jest wokalistką. Tak było i w tym przypadku. Żoną Wekstzeina była Antonina Żmakowa, która śpiewała standardowy w owych czasach repertuar - od romansów do jazzu. Każdy wiedział, że prócz tworzenia nowych idei będzie musiał jej akompaniować. Dlatego też skład muzyków ulegał ciągłym zmianom.

W mitycznym już projekcie grupy eksportowej jako wokalista uczestniczył Nikołaj Noskow, który odszedł w lutym 1985. Do udziału zaproszono Walerija Kipelowa. Kipelow przez 5 lat pracował w ВИА Лейся, песня. Przyjął zaproszenie, bo jego ówczesny gitarzysta Sergiej Potiomkin po kłótni z Wekszteinem odszedł z zespołu. Granowskij zaproponował miejsce gitarzysty Chołstininowi.

Kipelow, wg własnych słów, był wówczas pod wpływem muzyki Led Zeppelin, Deep Purple, Grand Funk i Slade. Granowskij i Chołstinin zapoznali go z utworami Judas Priest i Iron Maiden. Obaj też naciskali na Wekszteina w temacie określenia kierunku muzycznego dla nowego zespołu. Ciagle powtarzali nieznane mu słowa "heavy metal", prezentowali utwory i klipy. Wekszteinowi spodobała sie ekspresja muzyczna, ale bał się organów kontrolujących kulturę i był przekonany, że nie uzyskają pozwolenia na taki rodzaj muzyki. Dlatego ciągle odwlekał ostateczną odpowiedź.

W międzyczasie do Chołstinina i Granowskiego zadzwonił ich były współpracowanik z "Alfy" Siergiej Saryczew. Ten telefon okazał się katalizatorem dalszych wydarzeń. Saryczew zaproponował Chołstininowi i Granowskiemu powrót do "Alfy", którą już się zgodziła wziąć pod swoje skrzydła Filharmonia Moskiewska. Już chcieli skorzystać z propozycji, ale zadzwonił także Aleksandr Lwow, perkusista ВИА Поющие сердца, który jednocześnie dysponował sprzętem Wekszteina, z informacją o zgodzie na zapis muzyki. Tak więc idea odejścia straciła sens.

Ale nagranie muzyki to jedno, a zezwolenie na występy sceniczne to drugie. Weksztein dając zgodę na zapis w zasadzie niczym nie ryzykował, a z drugiej strony nie chciał, by połowa zespołu odeszła podczas trasy koncertowej.

Na sukces komercyjny nikt nie liczył. Pragnęli po prostu nagrać dobry album studyjny. Projekty pierwszych utworów zostały zrobione pod koniec października 1984 roku w moskiewskim mieszkaniu Chołstinina. W tym czasie wspólnicy rozstrzygali bardzo ważną kwestię, kto właściwie będzie śpiewał - Alik czy Władimir. Nie została ona jednak rozstrzygnięta, ponieważ pod ręką był Walerij Kipiełow. Kiedyś jeszcze w tancbudach on śpiewał "Slade" i "Creedence", chociaż większego doświadczenia w wykonywaniu cięzkiej muzyki nie miał. Jednak z Kipiełowym zaczęto mocno pracować i prowadzić długie rozmowy o ciężkim rocku. Granowski i Chołstinin wyjaśniali swoją wizję wokalu, a Kipiełow opowiedział jak kiedyś próbował skopiować fenomenalne partie Noddy'ego Holdera ze "Slade" oraz Dana McCafferty'ego z "Nazareth". Porozumienie wkrótce zostało osiągnięte, i jakby nie patrzeć, wychodzi że już pierwszy kandydat na rolę wokalisty powstającego super zespołu idealnie się wpasował. "Kipiełow nad od razu się spodobał", - przypomina Chołstinin.

Wekszteinem znów targały wątpliwości, ale przeczuwał, ze muzycy przygotowują prawdziwą bombę, więc zdecydował zaryzykować. Aby wyzbyć się części odpowiedzialności, dał im klucze do studia i zapowiedział, że za miesiąc przyjdzie przesłuchać gotowy materiał. Wprawdzie Weksztein przedstawił kilka propozycji utworów, ale w proces twórczy się nie mieszał.

Obiektywnie nie można już w tej chwili powiedzieć, który z muzyków wniósł największy wkład w płytę Мания величия. Granowskij uśmiecha się przebiegle pokazując okładkę płyty i mówi "tu jest napisane", lecz w dalszej rozmowie stwierdza, że właściwie wszystko stworzył on, a nazwisko Chołstinina jako współautora pojawiło sie dopiero po oficjalnym wydaniu, na oficjalnej okładce [w roku 1994]. (W 1985 żaden z podobnych albumów nie miał najmniejszej szansy na wydanie w formie płyty. Sprzedaż prowadziła sieć kiosków muzycznych, a na kasecie w najlepszym przypadku była napisana nazwa grupy i tytuł albumu.) Chołstinin na takie dictum przyznaje wiodącą rolę autorską i aranżacyjną Granowskiemu, ale zaznacza, że gdyby nie on, to album w ogóle by nie powstał. Kipełow nie pretenduje do roli lidera, ale prosi by nie zapominać o klawiszowcu (Kiriłł Pokrowskij) i swoim własnym autorstwie muzyki do utworu Мечты. Przypomina także, że "Вокруг света за двадцать минут, na przykład, w początkowej wersji była jedynie riffem gitarowym...

Pozostaje jeszcze pytanie, jak to się stało, że na płycie, która miała być "czystym heavy metalem" słychać klawisze. Pokrowskij należał do składu ВИА Поющие сердца i trzeba go było jakoś wykorzystać. Sami muzycy też nie byli przeciwni eksperymentom. Pozwolili mu nagrać jego własny kawałek instrumentalny - Мания величия, back wokal ze słowami "даже лёгкое движение видел чей-то глаз..." , podkład organowy utworu Волонтёр i kilka drobiazgów typu świst wiatru. Kipełow chciał więcej brzmienia organów (na wzór Osbourne'a), ale podążanie śladami "czystego heavy metalu" zwyciężyło. Później "syndrom Pokrowskiego" był leczony w dość prymitywny sposób - dzięki cichym umowom z dzwiękowcami klawisze razem z perkusją i wokalem Kipełowa przekazywano tylko na jego monitor, gdzie panował "klawiszowy świat" Pokrowskiego, gdyż pografił on grać jednocześnie za bas i gitarę rytmiczną.

Brzmienie pierwszej płyty muzycy postarali się utrzymać w najlepszych tradycjach stylu. Nad dzwiękiem majstrowali Granowskij i Chołstinin, głównie dlatego że nikt inny nie mógł się tym zająć. Granowskij miał więcej doświadczenia w pracy studyjnej, miał wówczas już spore doświadczenie pracy studyjnej. Kilka razy nagrywał się z różnymi zespołami na słynnej radzieckiej wytwórni Melodia. Chołstinin zaś charakteryzował się dziwną dla jego temperamentu aktywnością, docierał do różnych ludzi z pytaniami odnośnie zapisu muzyki (z czasem reżyseria dźwięku stanie sie jego drugim zawodem, prócz zapisu kilku płyt ARII będzie także nagrywał płyty innych wykonawców).

Partiami perkusyjnymi nowego albumu zajął się Aleksandr Lwow. Był on głównym dźwiękowcem ВИА Поющие сердца. To on włączał 16-ścieżkowy magnetofon Tascam, siedział za pulpitem i rządził w studiu. Szczerze przyznawał, że to nie "jego styl", był dobrym perkusistą, ale nie miał pojęcia o klasyce gatunku. Jak mówi Granowskij, Lwow nie znał ani jednego utworu Deep Purple, nie wspominając już o Judas Priest, ale był uparty i chciał wszysko robić po swojemu, czym mocno wnerwiał Granowskiego. Sesja perkusyjna rozciągnela się na 3 dni, niektóre partie trzeba było dosłownie sklejać. Granowski z Chołstininem postanowili, że jeśli kiedykolwiek będą wykonywać utwory na żywo, to bez Lwowa. Większość grup metalowych ma dwóch gitarzystów, ale nie mieli czasu na szukanie kolejnego muzyka. Chołstinin nagrał więc sam obie partie gitarowe, co mu się naprawdę dobrze udało.

Album Мания величия składał sie z osmiu utworów: "Это рок", "Тореро", "Волонтёр", "Бивни чёрных скал", "Мания величия", "Жизнь задаром", "Позади Америка". Podajemy ówcześnie przyjęte nazwy utworów, ale początkowo utwór "Бивни чёрных скал" był zapisana jako "Человек и горы", "Жизнь задаром" jako "Всё заслонила цена", "Позади Америка" jako "Вокруг света за двадцать минут".

Wynikało to z tego, że po prostu muzycy byli zbyt leniwi, by zastanawiac sie nad tytułami. Ciągle byli zdania, ze i tak nigdy nie będą występować na żywo, więc tytuły były "do użytku służbowego". Właśnie z powodu niedowierzania, że w tym kraju ukażą się oficjalnie utwory metalowe, dwa pierwsze albumy nie miały okładek. (Okładka Megalomanii z bryłami lodu i betonu tworzącymi nazwę ARIA powstała dopiero w 1993, gdy wytwórnia Moroz Records po raz pierwszy wydała pierwsze 5 albumów). Fani nie znali tytułów uworow, zamawiając album w kiosku, otrzymywali kasetę oznaczoną jako "Aria-85".

Chórki w Manii Wieliczija śpiewały 4 zaproszone w tym celu "stworzenia o anielskich glosach" ze szkoły Gniesinych (partie męskie śpiewali sami muzycy).
Album zawierał też antywojenny utwór "Это рок", "Волонтёр" opowiadajacy o kacie z czasów stalinowskich, patetyczny "Бивни чёрных скал", który w pierwszej wersji zaczynał sie słowami "Весь научный мир переехал вдруг в Каир" ("Ves naucznyj mir pereehal wdrug w Kair" - "cały naukowy świat przyjechał nagle do Kairu") o lądowaniu UFO w Egipcie i oczywiscie "Тореро".

Heavy metal cieszył się w tych latach dużą popularnością. Na pół-podziemnych koncertach fani gotowi byli sluchać zestawu najdziwniejszych akordów gitarowych - byle wszystko skrzypialo i grzmiało.

Muzyczne autorstwo Torero należy niewatpliwie do Granowskiego. Umiejętność zagrania wstępu do tego utworu przez ok. 5 lat uznawana była za mistrzowstwo gitary basowej. Granowski opowiada, że utwór wymyślił w autobusie jadąc do kolegi, u którego natychmiast zaczął próbować zagrać na basie jakiś fragment.
Tekst Torero napisała Margarita Puszkina. Był to początek jej współpracy z Arią. Była już znana w kręgach rockowych dzięki współpracy z wieloma grupami. Pierwsze warianty tekstu odrzucał Chołstinin, dopiero hisoria o "synu wdowy" okazała się "zgodna ze stylem". Autorem pozostałych tekstów był Aleksandr Jelin (mieszkający obecnie w Izraelu). Był bardzo elastyczny w tworzeniu tekstów, momentalnie potrafił je przerabiać i nie naciskał na słuszność swojej wersji. Jedynie Puszkina narzeka, że Jelin pisał teksty "lewą noga" i w dodatku, wg niej, są one prymitywne.

Ogólnie, płyta "Мания величия" bardzo się udała, i wszyscy muzycy pokazali siebie doskonałymi fachowcami. Niemniej jednak należy odznaczyć Waleria Kipiełowa, dobrze postawiony wokal którego był na tyle rozpoznawalny że od razu został wizytówką nowego zespołu.

Po przesłuchaniu albumu poeta Walerij Sautkin na pytanie o szanse wydania materiału na płycie winylowej, powiedział, że takiej muzyki żadna komisja nie zatwierdzi. Były to czasy, gdy Ministerstwo Kultury i organy partyjne decydowały, czego może słuchać radziecka młodzeż. Ani jeden tekst nie krytykował porządku państwowego, żaden nie wychwalał wrogów państwa, ale już sam styl "heavy metal" uznawano za dywersję. Dlatego album sprzedawano w klasycznej formie kaset magnetofonowych. Konieczna jeszcze była nazwa zespołu - nazwę ARIA wymyślił Chołstinin. Kipełow twierdzi, że nazwę podpowiedziała mu gitara - Chołst grał wtedy na "Aria 2 Pro"...

Na próbę Chołstinin przyniósł zestaw określeń-propozycji, słów wypisanych ze slownika, krótkich, dźwięcznych i brzmiących jednakowo po rosyjsku i angielsku. Słowo ARIA było pierwsze na liście. Chołst mówi: "chciałem podrzucić świnię tym, którzy przeszkadzali nam żyć". Dubinin dodaje, że ta teoria powstała znacznie później, a najważniejsze było to, że słowo ARIA dało się skandować. No i było brzmieniowo podobne do nazwy Iron Maiden. Również Puszkina ma swoją teorię zwiazaną z przymiotnikiem "arijskij" i jego wieloznacznoscią, co zauważyła znacznie później, niż w 1985.

Podsumujmy: nazwa podobna do Iron Maiden, a jednocześnie "podłozona świnia", i to podwójna. Na scenie gra Aria, czyli "arijcy", a ci co ich słuchaja mogą uważać się za "rasę wybraną". Z drugiej strony był też podtekst polityczny, właściwy dla prądów nieformalnych.

Logo ARII powstało znacznie później, gdy Melodia wydawala płytę winylową Geroj asfalta. Artysta, któremu zlecono wykonanie projektu się nie wysilił i zaprojektował 3 jednakowe stylistycznie znaki dla grup ARIA, CZERNYJ KOFE, i MASTER. W tamtych czasach podobne czcionki były modne wśród metalowców więc nikt nie stawiał przed artystami wygórowanych wymagań.

Album "Мания величия" był gotowy w listopadzie 1985. Weksztein go przesluchał i powiedział że to nikomu nie potrzebne. Uznał, że nie jest to muzyka dobra dla ZSRR, ale powinna spodobać się młodzieży. I nieoczekiwanie dla wszystkich zgodził się na występ w pierwszej części koncertu tj. przed Żmakową. Granowski zwrócił mu uwagę, ze nie mogę grać, bo nie mają drugiego gitarzysty, a perkusista się nie nadaje na taki koncert. Weksztein kazał im przyprowadzic swoich ludzi i obiecał się wszystkim zająć. W efekcie szybkich poszukiwań w składzie zespołu już jesienią byl Andrej Bolszakow. W Domu Oficerów, oficjalnej siedzibie zespołu Wekszteina, odbyło się pierwsze oficjalne spotkanie kandydata i zespołu (tzn. samego Granowskiego). Podczas tego spotkania narodziła sie długa przyjaźń i jeden z najbardziej znanych tandemów rosyjskiego rocka. Niedługo późnej znaleziono także perkusistę - Igora Mołczanowa (ex-Alfa).

Pierwszy występ sceniczny miał miejsce 5 lutego 1986 w studenckim pałacu kultury Moskiewskiego Instytutu Lotniczego (czyli СДК МАИ) w ramach spotkania z czytelnikami "Звуковая дорожка" organizowanego przez gazetę Московский комсомолец. Pierwsza cześć imprezy należała do dziennikarza Szawyrina. W tym czasie pismo MK cieszyło się popularnoscią, ponieważ była to jedyna gazeta publikująca informacje muzyczne. Druga część spotkania należała do ARII. Album był już popularny i Weksztein nie był przeciwny występowi.

Przed występem nie było żadnych reklam, ale ci, co powinni - wiedzieli. W latach 80 istniała swego rodzaju sieć "pisarzy" zajmujących sie regionalnym propagowaniem muzyki. Za niewielkie sumy kupowali oryginalne kasety i robili spore pieniadze na ich kopiowaniu. Album sprzedawano pod nazwą ARIA, co nie podobało się Wekszteinowi, który uważał, że nazwa zespołu jest w jego kompetencji.

I tak 5 lutego 1986 spokojna publiczność СДК МАИ z przerażeniem patrzyła na scenę, na której pojawiająły się kłębach czarnego dymu "kudłate diabły z gitarami".

Cytat z gazety "Om" z wywiadu z Chołstininem: "W 1985 przebieraliśmy sie za klaunów, w głupie kostiumy, łańcuchy, podmalowując brwi i rzęsy". Nie wiedząc, jak reagować, część publiczności zaczęła bić brawo, inni stali w osłupieniu. Cały rząd zajmowała grupa metali, wśród których był m.in. Pauk – późniejszy lider Korozii Metalla.

Salę wyraźnie podzieliły poglądy słuchaczy - jedni mówili, że grupa ma poważne perspektywy i trzeba na nią zwrócić uwagę. Inni wrzeszczeli, że to przestępstwo przeciw moralności albo nawet prowokacja burżuazyjnych spec-służb. Obok Puszkinej siedział młody człowiek mowiący z przerażeniem: "To faszyzm! Na naszych oczach odradza się faszyzm!". Puszkina spytała go, czemu tak uważa, usłyszala od razu pytanie, czy jest związana z tym zespołem. Nie chcąc od razu odkrywać swoich kart powiedziała, że niekoniecznie. Wtedy młody czlowiek zaprosił ją do siebie, informując, że jest psychiatrą. Większosc obecnych określiła koncert jako fenomenalny. Na afiszu jednak nadal widniał napis "Pojuszije serdca"... A po udanym koncercie muzycy znów akompaniowali Żmakowej...