Droga na szczyt
Po koncertach w Drużbie na początku 1987 pierwszy skład Arii praktycznie przestał istnieć, pozostali jedynie Kipełow i Chołstynin. Chołst uznał, że nie można brać do zespołu kogokolwiek. Kandydaci prócz talentu muszą także oferować lojalność.
Nowym basistą został Dubinin, przyjaciel gitarzysty jeszcze z roku 1975, znajomy z uczelni i z grupy Волшебные Сумерки. Oczywiście dla zachowania pozorów organizowano także rozmowy z innymi kandydatami.
Wg słów Dubinina, dowiedział się on przypadkiem od Wekszteina o sytuacji w zespole. Informacje te potwierdził mu Chołst, który zgodził się na propozycję basisty, by ten spróbował zagrać partie basowe. Chołst zapowiedział, że po koncertach w Drużbie odbędą się przesłuchania kandydatów. Tak więc Dub zamknął się w domu z pożyczoną gitarą (czeska Iris), ponieważ wówczas nie miał własnego sprzętu. Miał na przygotowanie się 10 dni.
Na przesłuchaniu rozpozczął od najtrudniejszego utworu - Тореро. W efekcie przyjęto go do zespołu. Pewną rolę odegrała także znajomość z Chołstem i z Wekszteinem (pamiętajmy, że Dub bez żadnych skandali odszedł z grupy Поюшие сердца).
Para Mawrin - Udałow przyszła z grupy Металлаккорд. Wcześniej obaj grali w Black Coffee / Чёрный кофе. Metallakkord z szumem grał koncerty na terenie ZSRR, odbył świetną trasę w Kazachstanie, po której nastąpił zastój twórczy. Niejaki Aleksiej Liachow powiedział Mawrinowi, że jest taka grupa Aria, która poszukuje muzyków.
Wcześniej nie słyszał on nazwy ani utworów zespołu. Oba albumy spodobały mu się. Po jakimś czasie na próbę Metallakkordu w Domu Kultury im. III Międzynarodówki przyszli Kipełow, Chołst i Weksztein. Gościom muzyka duetu się spodobała, kilka razy Chołst dzwonił później do Mawrina. Potem nastąpiła miesięczna przerwa w kontaktach. Poszukiwania muzyków trwały nadal.
Tymczasem Mawrin został przyjęty do Alfy - dzień później zadzwonił do niego Chołst z informacją, że został przyjęty do Arii. Gitarzysta skorygował swój wybór na korzyść Arii. Podobnie postąpił Udałow, który tymczasem został przyjęty do grupy Kruiz (zespół planował już koncerty). Jego kandydaturę zaproponował oczywiście Mawrin.
Mawrin okazał się pierwszorzędnym gitarzystą, zwłaszcza w solówkach. Wspólne granie z Chołstem było efektowne. Okazało się również, że wspólnym idolem obu gitarzystów jest Blackmore.
W tym samym czasie wśród fanów krążyły wieści o rozpadzie Arii. Nie było jednak informacji, kto odszedł z zespołu i obawiano się, że Weksztein "wymieni" cały skład. W tej sytuacji Aria po prostu musiała wystąpić publicznie. Istniała jednocześnie obawa, że nowy skład nie zostanie zaakceptowany przez fanów. Postanowiono więc zacząć od próbnych koncertów na peryferiach. Pierwszy koncert w nowym składzie odbył się w Riazaniu, potem zagrali w innych prowincjonalnych miastach. Były to próby generalne przed najważniejszą akcją - koncertem w Moskwie w kwietniu 1987.
Nastąpiło to podczas organizowanego przez Goskoncert festiwalu Мелодии друзей, na który zapraszano przedstawicieli wszystkich krajów socjalistycznych. ZSRR reprezentowała Aria oraz Aleksandr Gradskij. Koncerty odbywały się w ciągu półtora miesiąca we wszystkich stolicach i największych miastach Sojuza. Aria miała występować gdzieś w połowie pierwszej części koncertu (organizatorzy festiwalu byli bardzo "kompetentni"). Pół sali wychodziło po występie Arii, a pozostali stopniowo w czasie drugiej części koncertu. Po kilku takich koncertach Arię przesunięto na finał. Niełatwo było grać innym artystom przed Arią, a było to zasługą publiczności...
Później odbyła się seria koncertów na stadionie Drużba. Z początkiem lata muzycy weszli do studia w celu nagrania nowego albumu.
Trzeci album, znany jako Герой асфальта umocnił popularność zespołu. Jednak pierwotnie był on zatytułowany На службе силы зла. Właśnie pod takim tytułem (oraz Aria-87) był sprzedawany na kasetach. Już później, gdy Melodia zamierzała wydać album na płycie długogrającej, kierownictwo firmy fonograficznej uznało, że tytuł pachnie stalinizmem i przypomina o represjach tego okresu. I dlatego, przy milczącej zgodzie Wekszteina, tytuł zmieniono na liberalnego Героя асфальта (co "wspaniale" przełożono na angielski jako "Hero of Speedway").
Album Герой асфальта rozpoczyna intro z chłopięcym głosem Robertino Loretti śpiewającym Santa Lucia. Na koniec tego fragmentu tak zmniejszono prędkość odtwarzania, że można odnieść wrażenie, iż włoski wunderkind upadł na asfalt. Oryginalna wersja Santa Lucia niezbyt się podobała arijcom. Wyrzucono z niej pierwszą zwrotkę.
Tuż po Santa Lucia ostro wchodzi На службе силы зла - jeden z najoryginalniejszych utworów na tej płycie. Wymyślony został w Machaczkale - stolicy słonecznego Dagestanu. Dubinin opowiada, że napisał go w ciągu 5 minut. Słuchał w hotelu Judas Priest i natychmiast stworzył coś przeciwnego. Idea tekstu narodziła się u Chołsta na długo wcześniej:
Moskiewski Instytut Elektroniki, gdzie studiowali Chołst i Dub, pracował na potrzeby armii. Wielu absolwentów znajdowało pracę w innych instytutach, zakładach pracujących na potrzeby obronności. Chołst jako pacyfista odrzucił propozycję pracy. Mimo to, obaj musieli uczestniczyć w szkoleniach wojskowych. Ich specjalność zwała się "oprzyrządowanie i wyposażenie samolotów". A szkolenia odbyli jak prawdziwi pacyfiści - do samolotów nikt nawet nie zamierzał ich dopuszczać, więc spędzali czas w lesie w pobliżu jednostki, popijając piwo i grając w karty. Jednocześnie o lotnictwie dowiedzieli się więcej, niż mówiono na uczelni. Okazało się bowiem, że samoloty zużywają dużo spirytusu w systemie hamowania. Gdy jakiś samolot podchodził do lądowania, wszyscy biegli mu na spotkanie z kubkami i kanistrami. Dowiedzieli się także, że używane są 2 rodzaje spirytusu: gorszy (całkowicie techniczny, który pili żołnierze) i spirytus używany w systemach przeciwoblodzeniowych (lepszy, pity przez dowództwo).
Po zakończeniu studiów Chołst nie zamierzał w praktyce wykorzystywać zdobytej wiedzy, podczas gdy jego koledzy już ślęczeli nad deskami kreślarskimi opracowując nowe elementy uzbrojenia.
Герой асфальта to utwór oparty na riffach Mawrina i melodii opracowanej przez Dubinina. Kilka pomysłów Mawrina z czasów Metallakkordu znalazło się po wielu przeróbkach na nowym albumie (oprócz Gieroja... także Дай руку мне). Dub wymyślił zupełnie inny, niepodobny do twórczości Metallakkordu wokal. A tekst o rockerach opracowała Puszkina (już wtedy jako główna poetka zespołu) w ciągu jednego dnia. Utwór ten stał się hymnem motocyklistów. Jego linia ideologiczna została także wykorzystana w filmie o Bike-show z roku 1998 (film autorstwa Chirurga, lidera moskiewskich bikerów Ночные Волки).
22 sierpnia 1998 miało miejsce epokowe wydarzenie - Aria po raz pierwszy wystąpiła na bike-show. Dziwnym się wydaje, dlaczego tak późno. Na zjazdach motocyklistów występowały już inne metalowe zespoły, ale Arię grającą hymn bikerow jakoś Chirurg dotychczas pomijał. Koncert miał rozpocząć się o 3 w nocy. Z różnych powodów zaczął się jednak dopiero o 6 rano. Scena na terenie dawnego obozu pionierów "Rakieta" otoczona była cisza. Wszyscy jeszcze (lub już) spali, z rzadka ktoś pośród śpiących namiotów przejechał na motorze, ktoś zmierzał do lasu za potrzebą...
Widok ten przypomniał muzykom scenę z tekstu Balady o staroruskim woju. Kipełow zaczął śpiewać, zaczęły się wybuchy. Nie wiedząc o zbliżającym się kolejnym kryzysie ekonomiczno-politycznym (nastąpił kilka dni później) arijcy masę pieniędzy wpakowali w materiały pirotechniczne. Śpiące na glebie towarzystwo zaczęło zbliżać się do sceny, na której coś ciągle wybuchało i gdzie biodrami kręciły niewolnice Żanny, która, jak pamiętamy, z tych królowych...
Ale wróćmy do tematu Героя..... Chołst warczał, że tekst jest nieudany. Powoływał się na opinie znajomych bikerów, że prawdziwy biker nie może zginąć, nie może być mowy o bólu.
Podczas nagrywania też nastąpiła dziwna sytuacja. Utwór zaczyna się od uderzenia w werbel. I to właśnie uderzenie zostało przez kogoś skutecznie skasowane. A Udałowa już w studiu nie było, po 4-godzinnej sesji skrył się w jakimś niedostępnym miejscu. Tak więc Dub zaczął szukać werbla i starał się weń uderzyć we właściwym momencie. Nie było jeszcze w studiu komputerów i operacja trwała prawie godzinę. Ten sam fragment utworu zaginął, gdy trwał remastering nagrań. Konieczny był ponowny zapis tego taktu. Tym razem jednak pomocny był komputer z programem Cubase, który odpowiednim mignięciem wskazywał czas uderzenia.
Мертвая зона - utwór melodyjny, wg niektórych aż nazbyt, autorstwa Kipełowa. Istnieje anonimowa legenda, wg której Kipełow z pomocą Puszkinej wylał w tej kompozycji swoje smutki z dzieciństwa spędzonego w Kapotnie, przemysłowej "martwej strefie" na połodniowym wschodzie Moskwy. W rzeczywistości za źródło posłużyła tak samo zatytułowana powieść Stephena Kinga. W pierwszej wersji piosenki tytuł brzmiał Ты зажигаешь холодный огонь, utwór opowiadał o dumnej, niedostępnej dziewczynie o imieniu Anna, która była archeologiem i kopała w samym Egipcie:
|
Ты зажигаешь холодный огонь Змеи венчают остатки корон |
Zapalasz zimny ogień Żmije noszą resztki koron |
Ale po co w rosyjskim metalu Egipt? Jednak obraz zimnego ognia pozostał. Poetka ponownie próbowała owinąć sobie muzyków wokół palca - znów bez efektu. Opowieść o dziewczynie zabijającej wzrokiem głupców i kłamców, gardzącej rybakiem, katem i królem również nie przeszła kontroli zespołu.
Poza tytułem utwór nie ma w zasadzie nic wspólnego z horrorem Kinga, "martwa strefa" znajduje się w sercu, a nie mózgu bohatera. Jest to raczej protest przeciw rewolucji technicznej.
Podczas zatwierdzania przez radę artystyczną wytwórni Melodia nikt z komisji, zgodnie z oczekiwaniami, niczego nie zrozumiał. Jedynie Dmitrij Uchow, krytyk muzyczny i erudyta powiedział cicho Puszkinej, że zrozumiał wszystko, że jest to utwór o różokrzyżowcach, ale on nic nie powie komisji.
Chodziło mu o słowa "Вошла в сад ложь / Розы подняв на свой щит" ("Weszło kłamstwo w ogród / Z różami na tarczy swej").
1100 - epicka opowieść o czynach rosyjskich lotników podczas 2 wojny światowej. Dość wyraźnie powiązana z Aces High (choć Puszkina miala także powody osobiste - jej ojciec dowodził dywizją bombowców w bitwie pod Stalingradem, otrzymał tytul Bohatera Związku Radzieckiego). Wstęp utworu przypomina nieco Gayana Manowar z 1984 (choć Chołst, nie lubiący Manowar, korzystał z oryginału - tj. z utworu Piotra Czajkowskiego).
Улица роз - kluczowy utwór albumu, autorstwa Dubinina. Zawiera wszystko, co potrzebne dla stworzenia 200% hitu - wspaniała muzyka, rozrywający duszę tekst o królowych nocy, zdradzie, drabinie do nieba. W pierwszym wariancie tekstu bohaterka miala na imię Anna, nie spodobało się to jednak Dubininowi (ze względu na brzmienie słów "слышишь Анна", wg niego zbyt mało melodyjne). Zaproponował więc imię Żanna. Powiedzmy wprost: osoba ta jest całkowicie abstrakcyjna, nie wiąże się z żadnymi wydarzeniami z życia muzyków. A tym bardziej z Joanną D'Arc (choć wg słów Witalija właśnie tak zwano pewną jego znajomą, która w "wolnych chwilach" trudniła się prostytucją). Tym razem Puszkina zachwycona swoim tekstem zaniosła go pokazać Wekszteinowi licząc, że poprawki wprowadzone przez zespól zostaną przez niego odrzucone. Jednak to się jej nie udało. Chołst i tak wprowadził swój wariant drugiej zwrotki:
|
Ты отдаешь все, что есть |
Oddajesz wszystko, co masz |
Fani próbowali oczywiście odgadnąć, kim jest Żanna. Rożne były pomysły, np. że jest to piękna modelka lub droga walutowa prostytutka (wówczas, bez uwzględniania innych okoliczności, zawód ten uznawano za modny i prestiżowy), do której uczuciem zapałali jednocześnie wszyscy arijcy, ale nie mogli się nią podzielić, więc ją zabili. Legenda ta, przypominająca historie rodem z TVN była popularna wśród egzaltowanych fanek, które zawsze starały się dostać do garderoby (a trzymane były z daleka - na odległość wystrzału z armaty).
Druga hipoteza mówiła, że interesujący się literaturą Chołst chciał przedstawić bohaterkę powieści Elsy Triole "Róże na kredyt". Bohaterkę książki zjadły szczury.
Ale najciekawszą teorię wysnuł Igor Szaferan, poeta, członek partii, na posiedzeniu rady artystycznej Melodii: "Co? Co to za "Улица роз"!? Zwariowaliście! Nie wiecie? Na Ulicy Róż mieszkał w Bernie Lenin! Chcenie powiedzieć, że jest to o Leninie!?"
Tytuł udało się zachować dzięki żelaznemu argumentowi: gdyby to było o Leninie, to zamiast Żanny byłaby Nadieżda Krupska. Chociaż kto wie, co Włodzimierz Ilicz wyczyniał w Bernie...
Chołst mówi, że chodzi o Baudelaire'a, który w wieku 18 lat został wygnany przez matkę z domu i zamieszkał z prostytutką, którą w dzień kochał, a nocą nienawidził.
Puszkina mówi zaś, że zaczęło się od Harrisa i Bruce'a i ich 22 Accacia Avenue. Pomyślała, że w Rosji nikt nie będzie wiedział, jak wygląda kwitnąca akacja... A róże zna każdy. Później róże zaczęły się pojawiać także w utworach innych wykonawców.
Дай руку мне zapisano jako pierwszy utwór tego albumu. Była stworzona na zamówienie Wekszteina, miała demonstrować jedność zespołu po rozpadzie. Jednak tytułowa ręka... została później amputowana - Melodia miala możliwość nagrywania płyt do 40 minut... Utwór wybrano do usunięcia, ponieważ (pomimo autorstwa Mawrina) przypominał kawałki z albumu C кем ты?.
Wiele grup straciło swoje nagrania. Tak też stało się z oryginałem Дай руку мне. Muzycy zdążyli się już pogodzić ze stratą. Gdy w latach 90 jeden z operatorów studia Moroz Records, Dmitrij Kalinin, spytał Chołsta, czemu na nowowydanym CD Герой асфальта nie ma tej piosenki, usłyszał, że nagranie już nie istnieje, a utwór pozostał tylko na kasetach. Wtedy Kalinin obdzwonił swoich kolegów z różnych firm fonograficznych i okazało się, że w jednym ze studiow znalazło się to nagranie. Utwór zremasterowano i znalazł się na albumie Легенды русского рока.
Баллада о древнерусском воине - powstawała długo, ok. półtora roku. Pierwsze riffy Chołst wymyślił już podczas nagrywania C кем ты?. Resztę muzyki opracował Dubinin. Chołst zaznacza, że"metalizm" utworu to jego zasługa. Dub zaś dodaje, że Chołst określa jego dzieła mianem pop-rock, ponieważ - zdaniem Chołsta - wokal Duba przypomina glos Paula McCartneya. Ballada... stanowi swego rodzaju pomost łączący z późniejszą twórczością Arii, gdzie udział solówek i wokalu będzie prawie wyrównany.
Brzmienie dzwonów na początku utworu zostało osiągnięte przez gitarzystów w dość oryginalny sposób: między pierwszą i drugą strunę, w okolicach 12 progu wstawiali połówkę zapałki i efektem uderzenia w struny był właśnie potrzebny dźwięk. Na koncertach problem polegał na tym, by szybko, w czasie zapowiedzi Kipełowa wstawić połówkę zapałki, a następnie szybko ją usunąć. W latach 1987-89 zużyto wiele zapałek... Zdarzało się, że zespół grał nawet 10 koncertów w tygodniu (dobry temat na zadanie z matematyki).
Zapis albumu trwał 3 tygodnie, całość zgrano w jedną noc. Nie wystarczyło tym razem sprzętu Wekszteina. Trochę modnej wówczas aparatury wypożyczono na jeden dzień od grupy Awtograf. Nagrania odbywały się w nowej siedzibie - studio w Domu Kultury im. Swierdłowa.
Szczegóły zapisu sesji w roku 1987:
Najpierw zgrano samą perkusję (Udałow miał dźwięk gitar na słuchawkach), potem bas, gitary, na końcu wokal.
Chołst grał na trzech gitarach, Mawrin na pożyczonej od kogoś gitarze Vox (później Weksztein pomógł mu zdobyć trójkątna gitarę Squier, z którą Mawrin pojawił na okładce płyty). Dubinin grał na Rickenbacker. Niektórzy mają wrażenie, że Dub korzystał z boostera - ale efekt ten został osiągnięty mimowolnie. Po prostu dzień wcześniej nieco "przypalili" wzmacniacz Marshall... Udałow grał na perkusji Tama, która stała w studiu Wekszteina.
Winyl Герой асфальта pojawił się znacznie później niż wydanie kasetowe. Utwory były już dobrze znane, ale niestety Melodia pracowała po swojemu, czyli po radziecku. Najpierw w wytwórni zgrali na nowo całość materiału (twierdząc, że był nieprawidłowo zgrany), zepsuli brzmienie gitar, zmienili imiona muzyków na okładce. Chołsta nazwali Walerijem a Udałowa Michaiłem. Długo jeszcze po koncertach podchodzili fani z prośbą Waliera/Misza, daj autograf. I muzycy grzecznie podpisywali nowymi imionami, bo wyjaśnianie było bezcelowe.
Wydanie płyty umożliwiało występ w TV. W latach 1987-88 Aria zaczęła powoli pojawiać się w programach telewizyjnych. Pierwszy występ miał miejsce w programie Весёлые ребята - 40 sek. urywek Тореро z "Rock-panoramy 86".
Później nieznani ludzie z TV stworzyli klip Воля и разум (zdjęcia koncertowe z Drużby z wmontowanymi wybuchami rakiet). Zespól nawet nie wiedział, że taki klip zmontowano i pokazano w TV, bo był w tym czasie w trasie. Do dziś nie wiadomo, kto to zmontował i puścił. W nowym składzie zespół nakręcił klip Позади Америка - muzycy przebrani za piratów na przemian płynęli na okręcie i grali na bębnach. Jak na ówczesne czasy było to zadowalające.
Nieco później, duet Komarow-Mamatow z programu Музыкальный лифт postanowił nakręcić klip Улица роз. Ani muzycy, ani TV nie docenili popularności grupy. Dzień wcześniej pojawiło się w prasie małe ogłoszenie o zdjęciach, liczono na 200-300 widzów-statystów. Jednak obok kompleksu sportowego "Olimpijskij" zjawiło się ok. 7 tysięcy ludzi. Muzycy i pracownicy TV z dużymi stratami części odzieży wychodzili z tłumu przez blisko 2 godziny.
W efekcie klip znalazł się na 1 miejscu listy przebojów. Utwór stał się hitem narodowym. Na liście przebojów Moskiewskiego komsomolca Улица роз utrzymywała się na pierwszych miejscach przez 9 miesięcy. Przy czym zaznaczmy, że klip nie był pokazywany kilka razy dziennie, jak to się odbywa dzisiaj. Ballada... była na liście 6 miesięcy, a Герой асфальта 8 miesięcy (za absolutne rekordy uważa się zespół Машина времени z utworem Музыка под снегом - 18 miesięcy i grupę Чёрный кофе z utworem Владимирская Русь - 11 miesięcy).
Po nagraniu albumu grupa wyjechała w trasę, występy trwały 2 lata. Pojawił się jednak problem - czy zespół może wykonywać utwory autorstwa Bolszakowa. Zasadniczo sam Bolszakow uważał, że grupa ma prawo je grać, ponieważ powstały w składzie Arii i dla Arii. Jednak Bolszakow, Granowskij, Mołczanow i Pokrowskij występując jako Master też je grali. Bolszakow prosił osobiście Wekszteina, by Aria nie grała na koncertach dwóch utworów – Встань, страх преодолей i Воля и разум. Tę ostatnią ciągle puszczano w radiu i zespół nie mógł się na to zgodzić. Zgodę wyraził jednak Weksztein. W nowej trasie zespól grał repertuar z Герой асфальта i utwory z płyty Мания Величия (Granowskij nie zakazywał grać swoich utworów).
"Uczcie się pić. Przyda się wam to. Patrzcie jak to robię" mówił Weksztein do świeżo upieczonych arijców wyzywająco podnosząc "stopkę" i niepostrzeżenie pustą odstawiając na stół. Nie przeszkodziło mu to nawalić się tego wieczoru do tego stopnia, że nie został wpuszczony do samolotu. Trasa zapowiadała się ciekawie...
Bądźmy obiektywni - nie zważając na rzeczy wyczyniane przez arijców, pracownicy hoteli rzadko bywali na nich obrażeni. Najczęściej bywały popijawy, a ewentualne szkody były opłacane bez protestów. Czas wolny spędzali tradycyjnie – były spotkania z przedstawicielkami płci pięknej, a Dub i Chołst grali na pieniądze w bardzo intelektualną grę preferans wraz z oświetleniowcem Igorem Poliakowem. Praktykowano też równie inteligentną grę "erudit". Oczywiście też na pieniądze.
Prowodyrami byli Dubinin i Mawrin. Nie ustępował im w tym Udałow, najmłodszy członek grupy. Mawrin i Udałow jakby się zmówili - obu nie można było dobudzić na czas przed odjazdem pociągu czy odlotem. Z biegiem czasu spóźnianie się na koncerty stało się ich hobby. Chołst z Dubem czasem nawet się zakładali, o to, ile minut się spóźnią. Na koncercie w Noworosyjsku wraz z głównymi nagrodami zespól otrzymał nagrodę ufundowana przez milicję - w formie sygnalizatora drogowego. Po wydaniu Герой асфальта na winylu Chołst czuł się także ubezpieczny od działań moskiewskiej drogówki - woził w bagażniku dwa pudla z płytami.
Podczas koncertu w Wołogdzie ktoś z widzów rzucił w Kipełowa nogą od krzesła - trafił prosto w czoło. I zamiast zaśpiewać "Stoj!" Kipełow wykrzyknął nieco inne, aczkolwiek podobne, słówko... Niestety, historia milczy na temat konsekwencji tego wydarzenia.
Podczas trasy przemierzyli właściwie cały kraj. Zakończenie trasy było na zachodniej Ukrainie. W samym Lwowie odbyło się 26 koncertów. Nowy rok, 1988, zastał ich w Użgorodzie. Wychodząc z restauracji we wspaniałym nastroju Dubinin stwierdził, że nowy rok nie może obejść się bez choinki. I choinkę stojąca w hotelowym holu przyniósł do pokoju. Wszyscy się ucieszyli i zaczęli wokół niej skakać. Dub chciał ją po cichu odnieść rano na miejsce. Cała trasa z holu do pokoju była zasypana igłami. Mieszkaniec pokoju, oświetleniowiec, dowiedział się, że administracja hotelu chce zawiadamiać milicję o kradzieży choinki. Dub załagodził sprawę z kierowniczką - za jedyne 10 rubli.
Na początku 1987 Aria otrzymała zaproszenie do udziału w festiwalu Capitol Radio w Londynie. Niestety, Goskoncert nie zezwolił na wyjazd. Choć w Londynie pojawiły się już plakaty, to Goskoncert puścił do Londynu mniej znany i zupełnie nie metalowy Awtograf. Arii pozwolono jechać jedynie do kraju obozu socjalistycznego. Pierwsze występy zagraniczne odbyły się w stolicy NRD zimą 1987. Dodatkowo zespół został zaproszony na Dni Muru. Koncert dla 120 000 widzów odbył się latem 1988, uczestniczyli w nim także Marillion i Fisher Zet oraz kilka grup z NRD i Polski. Przed wyjściem na scenę zapowiedziano "heavy metal z Moskwy - Aria".
Publika, która widziała wcześniej Awtograf i Maszynę Wremeni zaczęła się śmiać. W dodatku jako intro usłyszano... Santa Lucia. Jednak już po pierwszym kawałku nastrój uległ zmianie. Podczas Ballady... muzycy zauważyli w pierwszych rzędach czerwona koszulkę zatkniętą na kiju niczym flagę ZSRR. Później w jakiejś gazecie niemieckiej zamieszczono artykuł z tekstem "Wydaje się, że tak śpiewaliby kozacy, gdyby mieli gitary elektryczne". Po koncercie podszedł do arijców szef ochrony i stwierdził, że wcześniej widział w TV podpisanie umowy o likwidacji broni atomowej, teraz widzi rosyjski Iron Maiden, więc chyba naprawdę zaczęła się "perestroyka".
Przyjaźń Iwana z Hansem została przypieczętowana popijawą trwającą aż do polskiej granicy. Na grzeczne pytanie polskich pograniczników "Kim jesteście?" Mawrin posłał Polaków w trzy [cyrylica, więc po polsku powinny być cztery] litery i powiedział "My - Arijcy". Polacy zareagowali nerwowo, Dubinin krzyknął "Mawrik, spokój", zaś Polacy zrozumieli ksywę jako Marek. W efekcie okazało się, że miast "arijców" zrozumieli "alpijcy", co skojarzyli z alpinistami i poprosili o pokazanie sprzętu (spodziewali się lin, czekanów itp.- bo w deklaracji celnej wpisane było po prostu "sprzęt")."Alpijcy" zaś „sprzęt” zrozumieli po swojemu i wywalili na stolik górę pustych butelek. Sytuację trochę to skomplikowało, bo celnicy chcieli ich posądzić o przemyt, choć cała zawartość była już w żołądkach. Po chwili wszystko się wyjaśniło i Polacy poprosili już tylko o autografy.
