Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Ciąg dalszy legendy

Jak Aria z ogniem igrała 1987-1989

W okresie tym koncerty przynosiły niemały dochód. Jednak 3/4 owego dochodu kasował Weksztein, a Aria wraz z technikami (razem ponad 10 osób) dostawała tylko 1/4.

Koncerty ciągle składały się z występów Żmakowej, której akompaniował zespól Round. Jednak Round grał przy lepszym oświetleniu, lepszym nagłośnieniu. Wykorzystywali też niektóre pomysły Arii... A większość publiki właśnie na koncert Arii czekała. Oprócz tego Round dostawał większe pieniądze za występy.

W 1988 Weksztein ustawił taki grafik koncertów, że zespól nie miał szans na pracę studyjną. Arijcy chcieli nagrywać nowy album, ale Weksztein twierdził, że to nie ma sensu i trzeba zmienić styl.

Latem 1988 podczas 3-tygodniowej trasy w Bułgarii, żadnej narady w kuluarach, muzycy dochodzą do wniosku, co chcą zmienić. Po powrocie przedstawiają Wekszteinowi swoje pretensje. Ten gotowy jest na ustępstwa. Dub i Chołst są jednak zdecydowani. A Kipełow i Mawrin nie są przeciwni dalszej współpracy z managerem.

Udałow chciał radykalnych zmian - był najmłodszy w zespole, jeszcze bez rodziny. Uznał, ze ma dość odcinania kuponów od gotowej muzyki i trzasnął drzwiami (wg innej wersji wyjechał do Ufy, do swojej dziewczyny - obecnej żony – zapominając o pięciu ustalonych koncertach w Petersburgu, co automatycznie spowodowało, że uznano go za persona non grata. Kilka osób chciało mu nawet dać po pysku za taki numer).

Zastąpił go w zespole Maniakin, grający wcześniej w grupie Kinematograf. Przyszedł on zapoznać się z arijcami podczas koncertu w parku Ermitaż, w Moskwie. Fani zapamiętali ten koncert ze względu na Kipełowa, który z roztargnienia zapomniał o niektórych detalach ubioru - przez cały występ śpiewał z rozpiętym rozporkiem. Był to ostatni koncert z Udałowem.

Maniakin zaskoczył wszystkich znajomością repertuaru Arii. Kilku innych perkusistów, których przesłuchiwano, zadawało odwieczne rosyjskie pytanie "co robić?". Maniakin zaś spytał "co zagramy?". Zadane mu pytanie "a co, znasz wszystko?" dość szybko okazało się zbędnym. Jednogłośnie został przyjęty do zespołu i w miesiąc później wszyscy wyjechali na koncerty. Poza tym przypominał Dickinsona co jawnie cieszyło liderów grupy.

Kwestia perkusisty została więc rozwiązana, ale muzycy dalej nie znaleźli wspólnego zdania odnośnie odejścia grupy od Wekszteina. Dub i Chołst postanowili wziąć kolegów podstępem. Zaprezentowali Kipełowowi i Mawrinowi wersje demo sześciu kawałków planowanych na nową płytę i przedstawili im dwie propozycje: albo wszyscy odchodzą i nagrywają wspólnie nowy album, albo odchodzą tylko Chołst i Dub, ale zabierają nowy materiał (wtedy nazwa Aria na pewno zostałaby u Wekszteina, Kipa i Mawrina). Na zastanowienie się dali kolegom 3 dni. Kipełow zdecydował się na pierwszą z propozycji.

Weksztein miał prawo do zachowania popularnej już nazwy zespołu (chociaż cóż mógłby z nią zrobić?). Zgodził się jednak, aby grupa występowała pod nazwą Aria-89. I to właśnie taka nazwa pojawiała się na afiszach. Były to dziwne czasy bez ładu prawnego, nieskończone przestrzenie Związku Radzieckiego były nawiedzane przez zespoły o identycznych nazwach: dwie lub trzy grupy Мираж, para zespołów o nazwie Наутилус, przeogromna ilość grup Ласковый май. Wykorzystując fakt, że TV nie pokazywała wykonawców, wielu managerów wypuszczało w trasy zespoły dublerów. I zdarzało się, że te sobowtóry zarabiały więcej, niż oryginalny zespół. Ale Weksztein jednak nie wykorzystał pozostającej jego własnością nazwy w taki sposób. Istniejące jednak zagrożenie pojawieniem się grupy o takiej samej nazwie przyśpieszyło prace nad nowym albumem.

Wydanie kasetowe z 1989 (i o rok późniejszy winyl) otrzymało nazwę Игра с огнём. Płyta ta w pewnym stopniu jest podobna do poprzedniej, z jednolitej "tkaniny" wyróżnia się Раскачаем этот мир. Płyta ta uniemożliwiła pojawienie się drugiej grupy o identycznej nazwie, tak więc swoje najważniejsze zadanie spełniła.

W listopadzie 1988 zespół rozstaje się ze swoim impresario. Rok później, 22 lutego 1990 Wiktor Jakowlewicz Weksztein tragicznie umiera. Był w garażu, w swoim mercedesie udusił się spalinami. Ale nie było to samobójstwo. Przyczyna była inna, w samochodzie nie był sam. Odszedł w sposób romantyczny, nawet rockerski.

Tłumaczenie nekrologu poświęconego Wiktorowi Jakowlewiczowi Wekszteinowi.

Wielu ludzi uważa, że gdyby Weksztein nadal żył, to showbiznes wygladałby dziś zupełnie inaczej.

Ale życie trwało nadal. Arijcy zapisywali swój czwarty album w studiu Moskiewskiego Pałacu Młodzieży. Grupę wspomagali starzy znajomi: Jurij Fiszkin i Aleksandr Sitkoweckij (gitarzysta i gł. kompozytor zespołu Автограф). Fiszkin chciał zostać managerem Arii.

Gdy rozpoczęto nagrywanie nowego albumu Chołst i Dub, tak na wszelki wypadek, w tajemnicy przed Maniakinem rozpoczęli próby także z Udałowem. Kipełow jednak powiedział "albo ja, albo Udałow". Jak się jednak okazało, ich obawy były zbyteczne – Maniakin zagrał dobrze. Nowy, nagrany w ciągu 25 dni album ukazał się wiosną 1989.

Muzyka ARII staje się coraz bardziej agresywna i dynamiczna, podkreśla dążenie zespołu ku prędkości, energii i harmonii. W odróżnieniu od wcześniejszych albumów wszystkie nowe kompozycje były tego samego autorstwa - duetu Dub & Chołst, zaś teksty - Puszkinej. Nie wynikało to oczywiście z żadnej dyskryminacji pozostałych członków grupy, ale Kipiełow i Mawrin nic w tym czasie nie zaproponowali.

Dziewięciominutowy tytułowy utwór Игра с огнём prezentuje dialog pomiędzy skrzypkiem, Niccolo Paganinim, a Diabłem. Z owego dialogu wynika, że losem człowieka i jego muzyką kieruje sam Diabeł. Jest to nawiązanie do starej legendy o pakcie genialnego skrzypka z Księciem Ciemności (legendy rozpowszechnianej przez kościoł katolicki oczywiście). Wiadome jest, że po śmierci, ciało artysty długo było przechowywane w stanie zmumifikowanym, ponieważ duchowieństwo nie pozwalało pochować jego szczątków. [Szut: nieco szczegółów na ten temat udało mi się odnaleźć tylko w niemieckiej wikipedii].

W celu objaśnienia swojego stanowiska w rzeczonej sprawie zespól postanowił na okładce albumu umieścić „Słowo wstępne" do tego utworu. Jednak w wytwórni Melodia, tekst ten został usunięty przez redaktora wydania - kobietę wykształconą w duchu naukowego ateizmu. Powstała w ten sposób na okładce pusta przestrzeń, która okazała się przydatna dla autografów. Jednak na początku było Słowo:

"...Nigdy nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego ludzie gotowi uwierzyć w największą niesprawiedliwość - istnienie Boga, powstają przeciw samej idei istnienia Diabła.
A tymczasem On, Wielki Podpalacz, zbiera słomę ludzkich namiętności i grzechów i wznieca pożar niszczący stworzony z takim trudem świat.

To jego zemsta za brak wiary, opala dusze, wypala serca, podjudza przeciw sobie istoty oszalałe od rozbuchanego ognia.
Mści się i odbudowuje niezbędne od momentu stworzenia wszelkiego życia prawo równowagi sił Dobra i Zła, tego, co święte i tego, co diabelskie."

Przyjemny tekst, prawda? Jego idea była pomysłem Chołsta, tekst powstał przy jego współpracy z Puszkiną. W druku Słowo ukazało się dopiero w 1994, na CD wydanym przez Moroz Records. Słowu towarzyszył Czyn. Na albumie było siedem utworów.

Что вы сделали с вашей мечтой glos Kipełowa przeklina komunistów, którzy chcąc budować dobro zbudowali obóz koncentracyjny w swoim kraju. Utwór nawiązuje w pewnym sensie do słów „what have we done maggie” Pink Floyd (utwór The Post War Dream z albumu The Final Cut), w której stosunkowo patriotyczni Anglicy stosunkowo delikatnie zwrócili się do Żelaznej Lady (oczekiwany po wojnie pokój przerodził się w wojnę o Falklandy, 1982). Jak mówi Puszkina, komuniści pojawiali się tylko Chołstininowi. Wg autorki tekst odnosi się do każdej władzy, obiecującej złote góry i raj na ziemi.

Раскачаем этот мир (Rozwalimy /dosł. Rozbujamy/ ten świat). Utwór grany na koncertach jako drugi miał rozruszać publiczność. Wystarczy nawet dziś przyjść na koncert, by usłyszeć, jak publika reaguje na słowa "Dla słabych miesta niet"... odkrzykując „NIET!!”. Piosenka przedstawia obraz totalnej przemocy w mieście (killerzy, wilki żądne krwi). Puszkina sama się wystraszyła tych słów, gdy usłyszała i zobaczyła reakcję wielotysięcznej publiczności na Łużnikach. W tłumie panowała atmosfera napięcia i w powietrzu wisiała walka z milicją i OMONem stojącymi przed sceną.

Раб страха melodyjny utwór z dość bezbarwnym tekstem. Raczej nie grany na koncertach. Jest w tekście fragment "в центре мира чугунный глупец на спине его красный рубец" („w centrum świata odlany głupiec, na plecach czerwony ma znak”), który niektórzy uznają za odniesienie do moskiewskiego pomnika Lenina na Placu Oktiabrskim (w pierwotnej wersji tekstu zamiast głupca byl mędrzec). Zaś temat "wyciskania z siebie niewolnika kroplami" Puszkinej ciągle kojarzy się z Rosjanami kucającymi w krzakach i wydalającymi na rozkaz...

Искушение Dubinin napisał już w 1987. Ówczesna aranżacja zamieszczona została na albumie АвАрия, а nowa aranżacja zajęła gitarzystom sporo czasu. Wyszedł utwór raczej nietypowy dla Arii. trudne partie wokalne Kipełow zaśpiewał po mistrzowsku z dużą ilością przydechów i delikatnych dźwięków, a wśród fanów pojawiła się legenda, iż tematem jest miłość do niepełnoletniej. A oto i rzeczona legenda: utwór napisała Puszkina na zamówienie Chołsta, który nie wiedział jak się zachować wobec 16-letniej fanki (za dowód wystarczyły słowa "ты знаешь всё, что надо, я знаю больше, чем надо" / „ty wiesz wszystko, co trzeba, ja wiem więcej niż trzeba”). Chołst (już wg własnych słów) chciał utwór mówiący o miłości, ale w sposób niestandardowy (tzn. innego typu niż "odeszłaś i wszyscy umarli"). Pierwszy wariant tekstu mówił "закрой глаза, коснись меня, ты пахнешь космическим мёдом " („zamknij oczy, dotknij mnie, ty pachniesz kosmicznym miodem”) , ale pozniej kosmiczny miod stal sie „pokusą i miodem”.

Игра с огнём to cytat z 24-go Kaprysu Paganiniego, stworzony ewidentnie w celu przyćmienia "Seventh Son of the Seventh Son" odwiecznych konkurentów. Kilka linii wokalnych, klawisze basowe, solo Dubinina i robiące wrażenie solo gitary brzmiącej niczym skrzypce. Podręcznikowy przykład tego, że z jednego riffu można stworzyć cały utwór. Chołst wymyślił riff oparty na utworze słynnego kompozytora (ale zagrany w minor). Wielu znajomych twierdziło, ze riff jest świetny, ale nie można go zagrać, bo będzie plagiat. Tak więc Chołst chciał o nim zapomnieć. Ale powstał inny pomysł: jeśli będzie piosenka o Paganinim, to taki riff będzie jak najbardziej właściwym wtrąceniem. Praca nad utworem trwała kilka miesięcy.

Бой продолжается . Nieszczęśliwy i senny wokal Kipełowa we wstepie nie mówi nic o jego energicznych wejściach w dalszej części. Utwór do dziś z radością wykonywany na koncertach. Idea związana była z filmem Rambo. (Dub zapewnia, że we wczesnej wersji nagrania – przekazanej Puszkinej do opracowania tekstu – śpiewał w refrenie "Man from America, One man from America"). Chołst po usłyszeniu takiej propozycji skojarzył to właśnie z Rambo. Na końcu filmu generał mówi "Wojna się skończyła", a Rambo mu odpowiada "Nic się nie skończyło". Temat po Afganistanie i Czeczenii jest nadal aktualny. W trakcie pracy nad tekstem Chołst ciągle nawiązywał do Rambo. Tekst nosił roboczy tytuł Сон в красной комнате войны / Sen w czerwonej klomnacie wojny i zaczynał się słowami (s. 139)

День за днём я тащу проклятый груз
День за днём я безбожник, Богу молюсь
День за днём память бьёт меня хлыстом
И я знаю -
Ночью мне не забыться праведным сном

Dzień za dniem noszę przeklęty ciężar
Dzień za dniem ja, bezbożnik modlę się do Boga
Dzień za dniem pamięć bije mnie biczem
I ja wiem -
Nocą nie nadejdzie zapomnienie w sprawiedliwym śnie

Udalo sie odtworzyc 3/4 pierwszej wersji tekstu:

Я свято верил в истину одну
Лучше быть дважды мёртвым, чем истлеть в плену
Я клятву дал спасти попавших в плен
И я пошел на Запад, быстрый, словно тень

Друг мой был жив, на цепь посажен в яме
С ним трое из пехоты – шанс один из ста
Я жгу охрану к чёрту – крик и стон
И мы отходим в горы... или это сон?!

Сон в красной комнате
Мой сон в красной комнате

Мы возвратились вместе – друг и я
Cнова попали в клетку сытых обезьян
Он пулю в лоб пустил, и я – один
Я – бессловесный робот для мытья машин....

Wierzyłem święcie w prawdę jedną
Lepiej być dwakroć martwym, niż w niewoli sczeznąć
Przysięgałem, by ratować tych w niewoli
Poszedłem więc na Zachód, szybki niczym cień

Przyjaciel żyw, w łańcuchach w jamie
Z nim trzech z piechoty - szansa raz na sto
Tnę strażników w diabły - krzyk i jęk
I uciekamy w góry... Czy to sen?!

Sen w czerwonej komnacie
Mój sen w czerwonej komnacie wojny

Wróciliśmy się razem, druh i ja
Znów wpadliśmy w klatkę sytych małp
On kulę w łeb wypuścił, jestem sam,
Ja – milczący robot z myjni aut...

Dalej bohater oddaje swój order generałowi w nagrodę za oszukanie całego pokolenia.

Дай жару! to pierwsza próba Arii stworzenia utwór w tonacji major. Dość patetyczny, wyraża troskę o całe pokolenie słowami "Где мужчины в металле" / „Gdzie mężczyźni w metalu”. Za odzew młodzieży można uznać tłumy obwieszone żelastwem, swego czasu przewyższające ilościowo fanów innych rodzajów muzyki. Temat aktualny i dziś, gdy istnieje grupa uważających się za centrum wszechświata krytyków, którzy "nie wąchali rock and rolla" i cięższe gatunki muzyki starają się dotykać co najwyżej nogą, bo dostają swoje srebrniki od gwiazd popu.

O ile Герой асфальта ukazał się w ogromnej ilości egzemplarzy (wytwórnia Melodia nie potrafi podać konkretnej liczby, ale wytłoczono ponad 1,5 mln płyt), to naklad Игры с огнём był skromniejszy i wyniósł 835 tysięcy. Po ukazaniu się albumu reżyser Evgenij Pachomenkov nakręcił klip Дай жару!, a zespól wyjechał w trasę koncertową po Rosji, a później do Niemiec.

W Berlinie, na festiwalu Rock Summer niemiecka TV postanowiła nakręcić koncert i, i jak to jest w zwyczaju na zachodzie, zapłacić grupie. Gdy muzycy zaczęli dzielić otrzymane 12 000 marek, nagle nie wiadomo skąd pojawił się przedstawiciel Goskoncertu i zabrał całą sumę. W Niemczech Aria koncertowała w 4 miastach.

Po powrocie z Niemiec zespół dalej koncertował w Rosji. Brawurowy basista Dubinin coraz częściej stawał się bohaterem historii związanych z koncertami. Pewnego razu o mało nie zagrał całego koncertu za całą grupę. A było to w Kubaniu: z powodu jakichś problemów stworzonych przez administratorów, zamiast 4 koncertów, Aria zagrała tylko 3. Co oczywiście wpływało na zawartość kieszeni muzyków. Dość napity Dub zaczął dyskutować, dlaczego to właśnie Aria ma zagrać 3 koncerty, choć on się przygotował na 4. I zażądał zapłaty za 4 koncerty. Widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, arijcy zaproponowali mu, żeby wieczorem w hotelu odegrał cały swój program basowy wraz z back-wokalem. Hotelową szafkę ustawili mu jako monitor, do tej szafki wsadzili magnetofon Весна podłączony do gitary. Warunki były proste: jeśli uda mu się odegrać cały koncert, to dostanie swoją zapłatę, a jeśli nie – to stawia wszystkim piwo za tę kwotę. Dub domagał się jeszcze widzów. Chołst, Kipełow i Mawrin wyszli przed hotel, i natychmiast jakaś grupa fanów zaprosiła ich na jakieś wesele. Jednak to oni zaprosili tychże fanów do pokoju. Tak więc tuż przed 21:00 do pokoju zapukali goście weselni z jedzeniem i wódką. W pokoju zgaszono światło, z łazienki wyszedł trzepiąc piórami Dub i zaczął grać startowy utwór На службе силы зла. Wszyscy zaczęli chichotać, a zdziwiony Dub usłyszał, że ma grać dalej. Jednak basista, który już wcześniej zauważył w pokoju gości uznał, że rozbawiając towarzystwo wykonał swoje zadanie. Tak więc wszyscy oddali cześć kurczakom, sałatkom i wódce za zdrowie państwa młodych.

31 sierpnia 1989 w mieście Czerepowce, którego ludność składała się z hutników i chemików, odbył się pierwszy festiwal "Монстры Рока СССР". Wystąpiła cała śmietanka ówczesnej sceny metalowej: Black Coffee, Master, E.S.T., Black Obelisk i Aria. W pierwszy dzień Dubinin i Mołczanow (eks-arijec!) z Mastera, który to zespół z biegiem czasu przestał był wrogim, rozbili hotelową toaletę spierali się o to, kto z muzyków potrafi dokonać nadzwyczajnego czynu - wypić szklankę żółtej cieczy wytwarzanej przez organizm człowieka. Tak intelektualny problem rozwiązywali członkowie grup Master, Black Coffee, Markiza i kilku innych. Ustanowiono nagrodę dla bohatera - uzbierano 50 rubli, ale jakoś żaden bohater się nie zgłaszał. I wtedy jeden z wokalistów spytał, czyj to będzie mocz. I wziął szklankę... Po wypiciu krzyknął "Woda!" z trudem robiąc zadowoloną minę. W pokoju zapanowała cisza. Nagle wpełzł na czworakach jeden z perkusistów i krzyknął, że jest gotowy zjeść własne gówno. Zażądał jednak stu rubli, musztardy i pieprzu, jednak eksperymenty zakończono. Bohater dnia domagał się wygranych pieniędzy, a gdy je otrzymał, chciał z radości wszystkich całować, więc cale zabranie szybko się rozeszło.

W 1986 pracując pod skrzydłami Wekszteina Aria dawała nawet 60 koncertów miesięcznie. W latach 1987-1988 średnio 20 koncertów w miesiącu. W pierwszym okresie po zerwaniu współpracy z Wekszteinem ilość koncertów zmniejszyła się do 10-15 w miesiącu. Zmniejszenie ilości koncertów wynikało jednak nie tylko z braku talentu organizatorskiego, jakim wcześniej pomagał im Weksztein. Powoli zmieniała się sytuacja w całym kraju. I to nie na lepsze...

Po wydaniu czwartego albumu zespół koncertował wciąż wykorzystujac sprzęt muzyczny i oświetleniowy Jurija Fiszkina. W każdym punkcie kraju koncerty miały oprawę świetlną. Zmniejszała się jednak stopniowo ilość koncertów. Pamiętajmy, że arijcy nie byli "rozpuszczeni" ogromnymi zarobkami, na jakie mogli liczyć ich zachodni koledzy. Istniało w pełni realne zagrożenie braku pieniędzy na życie dla rodzin członków zespołu (podobna sytuacja dotyczyła zresztą nie tylko muzyków).

Kryzys zmusił wielu muzyków do wyjazdu za granicę. Nawet najgorsze kluby europejskie płaciły kwoty niewyobrażalnie wysokie w porównaniu z zarobkami w Rosji.

W 1990 po podpisaniu kontraktu na zapis płyty z managerem jakiejś niemieckiej wokalistki wyjeżdżają Mawrin i Dubinin. Nie było żadnej kłótni w zespole, tym bardziej, że i Chołst miał propozycję uczestnictwa w niemieckim projekcie. Jednak Władimir odrzucił tę propozycję (nie od razu oczywiście, a gdyby ją przyjął - planowano także zabranie Kipelowa na zachód). Na dzień przed ich wylotem odbyła się pożegnalna kolacja zespołu.

Całość zespołu naruszył manager zespołu Lion Heart z Monachium, uznał on że jego wokalistka (a zarazem żona) musi mieć świetny akompaniament. Niemiec był sprytny, wszystkie spotkania odbywały się w restauracjach, ciągle ich popędzał. Dub mówi, ze podstawą decyzji o wyjeździe było to, iż będą mieć możliwość pracy w studio, spotkania prawdziwych muzyków. Widoczne jednak było, że dla Kipelowa się nic nie znajdzie, a i Chołstowi żal było opuszczać swoje z takim trudem powstałe dziecko.

Na miejsca Duba i Mawrina w zespole zaproszeni zostali Dmitrij Gorbatikow (ex-Галактика i Красная Площадь) oraz Aleksiej Budkin (ex-Раунд), których poznali podczas koncertu w Sarajsku, jeszcze w 1986. Próby trwały całe lato i w nowym składzie Aria po raz pierwszy wystąpiła w Celinogradzie. Czasami po koncertach tłum krzyczał "Dub, Mawrik, wracajcie". Poza tym grupa nie była doskonała. Na żywo zagrano nie więcej niż 6 koncertów. W Doniecku zagrali z playbacku. Było to na stadionie, na poważnym festiwalu poświęconym pamięci Johna Lennona. Na widok ogromnego tłumu nowi członkowie zespołu bali się grać na żywo. Z propozycją grania z playbacku wystąpili organizatorzy, zapewniając, że do pierwszych rzędów jest daleko i publiczność i tak niczego nie zauważy. 40-minutowy występ odbył się "na hura" a następnego dnia Bulkin i Gorbatikow już sami nalegali, by grać na żywo. Drugiego dnia nerwy zebrały swoje żniwo - Bulkin nadepnął na monitor, uszkodził go i przez cały koncert nie słyszał, co gra Maniakin. Po tym koncercie Maniakin i Kipełow nie wiedzieli już, co będzie dalej.

Skład ten przetrwał niecałe 4 miesiące. W sierpniu 1990 Dubinin i Mawrin wrócili. Okazało się, ze piosenkarka której mieli akompaniować była nie Niemką, a Bulgarką i do tego alkoholiczką. Miało to oczywiście wpływ na jej glos. Tak więc jej (rzekome bądź prawdziwe) znajomości z Freddiem Mercury i Rogerem Taylorem nie były pomocne dla Lion Heart. Dub mówi, że już po dwóch pierwszych próbach zrozumiał że ta współpraca nie ma sensu. Oczywiście koledzy zgodzili się na ich powrót do Arii.

Ponadto obaj nie dostawali w Niemczech pieniędzy za swoją pracę. Ciągle kłócili się z niemieckim managerem, który w efekcie zabrał im wszystko, łącznie z papierosami, i pozostawił ich samych w willi. Zaczęli wtedy pisać list do kraju. Ponieważ nie mieli na czym pisać - pisali na rolce delikatnego papieru toaletowego. Ale dziś już nikt nie pamięta co tam napisali... Czasami też przyjeżdżał do willi Niemiec, marszczył brwi i kładł na stół prawie gestapowską teczkę z napisem "Aria Case".

Już po powrocie „synów marnotrwanych”, w październiku 1990 przez 4 dni w Domu Kultury fabryki ЗИЛ odbywały się koncerty z okazji pięciolecia zespołu (licząc od daty ukazania się pierwszej kasety). Wraz z Arią występowała też rosyjska grupa Кураж (już nie istniejąca) oraz szwedzki zespół Alien (skrzyżowanie Whitesnake, Def Leppard i Europe).