Dubinin - wywiad

Witalij Dubinin i Wladimir Chołstinin poznali się jeszcze na studiach. Razem tworzyli także zespół Волшебные Сумерки.
Prócz МАИ ukończył także szkołę muzyczną im. Gnesinych. W Arii został głównym kompozytorem, jednak na należne mu komplementy odpowiada ironicznie, że skoro nikt inny nie pisze muzyki, to i piszący głupiec wydaje się utalentowanym.
Wychował się w podmoskiewskim Wnukowie. W 1969 usłyszał The Beatles, Presleya i Creedance. Brat cioteczny pokazal mu akordy utworu Dom wschodzącego słońca. W szóstej klasie wraz z kolegami postanowił założyć zespół – i aż do ósmej klasy grał na perkusji. Jednak już wtedy objaśniał basiście zasady gry... Od 9 klasy grał na gitarze basowej.
Za swego idola uznaje basistę Grand Funk Railroad (Mel Schacher) – bas na pierwszym planie i do tego z fuzzem (jak później w utworze Пытка тишиной). Drugim jego idolem jest Steve Harris.
Chołsta zna od 1975. Na 31 sierpnia ustalono "wieczór zapoznawczy" dla nowych studentów – jednym z ich zadań miało być przenoszenie łóżek po korytarzach akademika. Z całego fakultetu zjawiły się 4 osoby - Dub z kolegą i Chołst, również z kolegą. W chwilach odpoczynku Dub rozmawiał z Chołstem o muzyce. Ten ostatni wygadał się, że posiada nuty Deep Purple. Na pytanie basisty, czy pozwoli je przejrzeć, odpowiedział pytaniem "A czy masz taki glos, aby to zaśpiewać?".
Wkrótce potem odbywał się konkurs zespołów studenckich. Dub ze swoją grupą go wygrał (nagrodą był sprzęt nagłaśniający i pozwolenie na prowadzenie prób), zaś kapela Chołsta nie zajęła żadnego miejsca. Dub żartuje, że była to kara za sceptycyzm względem jego umiejętności wokalnych. Po ok. roku prób i udanych występów na studenckich imprezach zespół Duba przestał istnieć.
Na wspólnych zajęciach z WF narodziła się idea obu muzyków, by założyć razem zespół. Sprzętu nagłaśniającego użyczył im niejaki Jura Fiszkin. Wymyślili nazwę Волшебные Сумерки, która brzmiała tajemniczo i romantycznie (działały w tym okresie takie zespoły jak Високосное Лето czy Рибиновая Атака).
Koncertowali do 1979, występowali np. w Ałuszcie na Krymie a w 1981 postanowili nagrać w TV aż cztery utwory - oczywiście popowe, w tym okresie nikt nie zezwoliłby nagrywać czegoś innego... Ale w 1982 zespół się rozpadł.
W lutym 1983, po okresie zastoju, do Duba zadzwonił Chołst z informacją, że Sergej Saryczew zbiera zespół. I tak Dub znalazł się w składzie grupy Alfa. Jeszcze w 1983 zespół nagrał pierwszy album i przygotowywał się do przesłuchania przed komisją Roskoncert. Zespół nie uzyskał jednak zezwolenia na samodzielne występy.
Aleksej Maksimov, klawiszowiec z Wolszebnych Sumerek zaproponował wtedy Dubininowi współpracę z Wekszteinem. Podczas pierwszej rozmowy z Wekszteinem zagrali kilka kawałków z Sumerek (te, które nagrano w TV w 1981) i ten je zaakceptował. Ale w ostatniej chwili Maksimov zrezygnował (postanowil wstąpić do szkoły muzycznej) i Dub został sam. Ponieważ zespół miał już basistę, zaproponowano mu posadę wokalisty. Dub śpiewał na koncertach trzy utwory Sumerek, których autorem był Maksimov. Pozostała część zespołu grała utwory w stylu jazz-rock. W tymże 1983 Dub wstąpił do szkoły Gnesinych, ale gdy zaczęły się regularne koncerty Поющих Сердец, w szkole postawiono mu ultimatum: albo nauka, albo wyjazdy na koncerty. Ponieważ gaża za koncert wynosiła zaledwie 12 rubli, to strata była niewielka (główną rolę wokalną miała Żmakowa).
Po odejściu pracował w knajpie (1984). Rozpoczął się festiwal studentów i młodzieży w Moskwie, pierestrojka, glasnost, a on wciąż pracował w knajpie. Dostał propozycje wyjazdu z koncertami na północny Kaukaz. I po którymś z kolei koncercie zwrócił na niego uwagę jakiś facet z Filharmonii Północno-Osetyjskiej. Zaproponował mu udział w koncertach (całą część koncertu) i możliwość samodzielnego wybrania zespołu. A tymczasem w Moskwie już szalał heavy-metal – Aria, Black Coffee. Wiedział, co robi Chołst i po cichu cieszył się z jego sukcesu.
W grudniu 1986 przyszedł do dyskoteki Метелица, gdzie spotkał Wekszteina. Ten powiedział mu, że Aria się rozpada. Kilka dni później zadzwonił do Chołsta z pytaniem, czy mógłby spróbować z nimi zagrać w miejsce Granowskiego. I w oczekiwaniu na przesłuchanie (które miało odbyć się po arijskich koncertach w Drużbie) ćwiczył na pożyczonej czeskiej gitarze basowej Iris (własnej gitary nie posiadał już od kilku lat). Zamknął się w domu i ciągle słuchał nagrań Arii - miał na to ok. 10 dni.
Na przesłuchaniu rozpoczął od najtrudniejszego utworu – Torero. Po tym Kipelow powiedział "Udało się, zagrał!". Nie bez znaczenia był też fakt znajomości z Chołstem i Wekszteinem (i pokojowe odejście z Поюших Сердец).
Zawsze lubił jeździć w trasy koncertowe (zaczął zresztą już przed współpracą z Arią). Za najlepszą uznaje trasę Герой асфальта, gdzie miało miejsce wiele przygód – scena, młodość, wino, kobiety... Na początku 1987 rozwiódł się z pierwszą żoną (Marta Mogilevskaja, producent TV). Pisanie piosenek przychodziło mu wówczas bardzo łatwo – nie darmo uważa się, że twórczości sprzyja zły nastrój.
Trasy koncertowe zaczęły tracić swój urok, gdy z powodu wysokich cen nie opłacało się wozić własnego sprzętu nagłaśniającego – "lokalne" urządzenia zwykle okazywały się badziewiem. W 1995 każdy z muzyków kupił własny sprzęt, kupili perkusję i mikrofony. I odtąd zespół sam odpowiadał za dźwięk na scenie (dźwięk na hali zależał oczywiście od organizatorów koncertu).
- Jesteś głównym kompozytorem Arii. Pozwól w takim razie zapytać, czemu tak często Arii zarzucają podobieństwo do Iron Maiden.
- Nie mam pojęcia. Często mówią, że to z powodu rytmiki. Ale przecież Aria ma zupełnie inną melodyjność, wszystkie piosenki brzmią śpiewnie - czegoś takiego nie ma i nigdy nie mogło być u Iron Maiden. Oczywiście, są pewne podobieństwa. Rzecz w tym, że Iron to dość specyficzna grupa. Bywa, że nie potrafię rozpoznać innych zespołów. Ale Iron Maiden rozpoznaję od razu dzięki ich specyficznym rytmom i indywidualnej dźwięczności. Myślę, że są tylko dwie takie grupy na świecie - Iron Maiden i Aria.
- Czy możesz opisać współprace twórczą z Chołstininem? Sądząc po okładkach płyt, jesteście współautorami wielu utworów Arii.
- To niezupełnie tak... Zwykle przynoszę gotową piosenkę i gram na zwyczajnej gitarze, tak jakbym grał gdzieś w bramie, śpiewając przy tym po pseudo-angielsku. Potem pytam Wołodię:
- Podoba ci się w takiej wersji
- Tak - odpowiada Chołst
- Będziemy coś z tego robić?
- Będziemy
Wtedy gram to samo, ale już w nieco innej wersji, bardziej szczegółowo.
- Tu jest taka aranżacja z przejściem do riffa, a tu takie brzmienie gitar... Podoba się?
- Podoba.
- Chcesz coś zmienić?
- Tu bym coś takiego...
Zawsze wychodzę z założenia, że jeśli coś się podoba, to można coś zmienić. i tak np. w wersji pierwotnej może być tara-dara-ta tra-dara-dara-tam, a po korekcie Chołsta tara-dara-ta ta-tarda-ra-dara-tam. Potem mówię, że kawałek jest jeszcze lepszy i przygotowujemy wstępna kasetę dla Puszkinej, która dopisze do tego tekst orientując się na partię wokalną w języku pseudo-angielskim.
Ale oczywiście nie zawsze tak to wygląda. W przypadku utworów Баллада..., Игра с огнем czy Обман Chołst miał swój wkład i melodię, i w harmonię, a nie tylko w aranżację.
- Krwistość tekstów to zasługa Puszkinej, czy twoja i Chołsta?
- Jakby to powiedzieć... W zasadzie wszystkie idee tekstów wychodziły od Chołsta. To on wśród nas jest wykształcony... Ja osobiście nigdy nie wdawałem się w szczegóły. Jedynie delikatnie kierowałem – to o miłości, to o życiu, to o śmierci. Chołst wymyślał sens tekstów, który Puszkina ubierała w wiersze. Było też tak, że popadała w jakąś niemoc i nijak nie mogła dopisać trzeciej zwrotki. Wtedy musiałem wykorzystać swój "talent poetycki".
- Czy to nie Бесы, gdzie doradziłeś przeniesienie dwóch pierwszych wersów na koniec?
- Zgadza się.
- Piszesz muzykę w określonym stylu - nazwijmy go stylem Arii. Czy nigdy nie miałeś ochoty nagrać albumu w innym stylu, nie podobnym do Arii?
- Przed Arią miałem dość skromny dorobek twórczy - ograniczał się do brzdąkania na gitarze i zapisu kilku utworów w studiu, bo graliśmy cudze utwory. Dopiero w Arii zacząłem pisać muzykę, muzykę dla konkretnej grupy z konkretnym stylem. Oczywiście, pojawiają się piosenki, które nie są w stylu Arii... Nigdy nie rozmyślałem nad ich realizacją. Zresztą nie dalej jak wczoraj wsiadła na mnie Puszkina "Musisz nagrać album solowy". Jeśli miałbym to robić tylko po to, by zrealizować swój potencjał twórczy, to nie widzę w tym sensu. Dla moich zdolności twórczych na razie wystarcza miejsca w arijskiej działalności.
Dubinin ma rację. Choćby na przykładzie albumu Генератор зла (60% muzyki jego autorstwa) można stwierdzić, że rzeczywiście nie ma sensu, by zajmował się czymś innym. Tak będzie korzystniej zarówno dla Arii, jak i dla muzyki w Rosji.
