Krwawy album
W niebie na bitwę schodziły się orły...
Gdy Dub z Mawrinem w 1990 wrócili z Niemiec Chołst miał już gotowych 5 nowych utworów, zaś oni dwaj napisali kawałek, który później nagrano jako Бесы . Wszystko to wieszczyło szybkie nagrywanie nowej płyty. Dub z Chołstem zajęli się na przełomie lat 1990/91 aranżacją nowych piosenek. Odbywało się to w mieszkaniu Duba, niedaleko stacji metro Avtozavodskaja. Już w maju utwory były gotowe. Zapisali je na zwykłym magnetofonie pod automat perkusyjny. W sierpniu zespół wszedł do studia. Jak poprzednio, było to studio Moskiewskiego Pałacu Młodzieży.
Nagrywanie trwało ok. 4 tygodni. Wszystko szło jak po maśle, mimo panujących upałów. Po zakończonym nagraniu zespół w pełnym składzie nabył zapas szampana i wódki, by udać się do domu wokalisty w celu świętowania. Praca nad albumem układała się najlepiej (w porównaniu z poprzednimi płytami). Wszyscy byli zadowoleni: Puszkina z tekstów, Chołst z Mawrina, Mawrin z Chołsta, Dub i Chołst z Kipiełowa, Kipiełow z Puszkinej itd. W rezultacie jesienią 1991 album Кровь за кровь ujrzał światło dzienne.
Tuz przed nagraniem albumu Chołst nasłuchał się Turbo Judas Priest i uznał, że tradycyjna gitara elektryczna mu się już znudziła i postanowil nabyć urządzenie "Fender Stratocaster" z midi-konwerterem Roland i syntezatorem Yamaha. Ta hybryda klawiszy i gitary z cyfrową przystawką pod strunami pozwalała bez trudu uzyskiwać dźwięki organów bądź skrzypiec, co Chołst oczywiście wykorzystał. I tak np. w Прощай, Норфолк nie ma klawiszy. Wszystko zagrane zostało na syntezatorze gitarowym. Podczas zapisu albumu fragmenty klawiszowe sprowadzono do minimum ( Прощай, Норфолк i Антихрист ), a nowy sprzęt bardzo wyraźnie zabrzmiał na koncertach.
Album rozpoczyna mistyczna wycieczka do roku 1915, czyli Прощай, Норфолк . Opisywane wydarzenie rzeczywiście miało miejsce w podczas wojny światowej. Cały pułk angielski okryła tajemnicza mgła, a gdy opadła – upartym Niemcom nie udało się odnaleźć ani żołnierzy brytyjskich, ani ich wyposażenia. W drugiej zwrotce Kipiełowa nieco poniosło i wielu fanów uznało, że fragment "и рванулся над ущельем яркий столб огня" w rzeczywistości brzmi zaczyna się słowami "и ебнулся...". (czyli zamiast „i runął nad przepaścią jasny ognia słup” usłyszeli "i jebnął nad przepaścią....").
Pierwsza wersja tekstu zawierała szczegóły historyczne, nawet nazwisko dowódcy pułku. Margarita przyznaje, że informacje o całym zdarzeniu wyczytała w jakiejś cieniutkiej broszurce o UFO. [W książce jest w tym miejscu wstępny wariant tekstu, ale ponieważ różnice w stosunku do wersji końcowej są niewielkie, żeby nie rzec "kosmetyczne", to pomijam tłumaczenie].
Зомби - sympatyczne straszydło, swego rodzaju ilustracja do niezbyt przerażającego horroru. "Tylko krwawą ceną / osiągniesz pokój" - jakiś zombi szuka swego zabójcy, ale musi go znaleźć w ciągu 3 godzin, póki płonie ogień w świątyni, gdzie jest odwrócony krzyż... Przy czym ten odwrócony krzyż pojawił się, bo po prostu pasował do obrazu. Pojawia się także motyw madziarskiej legendy mówiącej, że jeśli morderca podejdzie do ciała ofiary, to z ran znów poleje się krew. Puszkina zaklina się, że w pierwszych wariantach tekst nie miał nic wspólnego z wampirami czy wilkołakami. Był adresowany do zaangażowanych w sprawę heavy-metalu wyrostków obwieszonych żelastwem i gotowych pobić każdego, kto nie wyraża się pozytywnie o ich ulubionym gatunku muzyki. Figurował w tekście bohater zwany Doktor Heavy, swego rodzaju zbawca dusz fanów metalu, może nie anioł, ale obrońca, który w każdej chwili mógł zjawić się na pomoc fanowi (zwłaszcza Arii, oczywiście). Prócz tego owa mityczna osoba (w nawiązaniu do Iron Maiden) była potomkiem "siódmego syna" - ale (by z kolei nawiązać do mitologii rosyjskiej, czy nawet słowiańskiej) okazał się trzecim snem. Bohater ten nie dysponował siłą magiczną. Muzycy uznali jednak taki wariant za punkowy (zwłaszcza okrzyk, by wszystko posłać "на фиг"). Sama Puszkina uznała, że podczas koncertów tłum zamiast krzyczeć w miarę kulturalne wyrażenie "на фиг!" będzie wrzeszczał nieco inaczej... A oto jeden z pierwotnych wariantów tego tekstu
Na fig!
Trzeci syn siódmego syna
Ochrzczony, choć nie nosisz krzyża
Wierzysz w siłę, jak mężczyźni
Ale w tobie tkwi żelazny bies
Ojciec twój pogrzebał życie
Dla niego wojna ciągle trwa
Ty - zginiesz jak sobowtór jego
Jeśli nie poślesz tego na, na...
Na fig! Doktor Heavy - za tobą
On za plecami jest
Na fig! Tych co dusze trwożą
Głupimi słowami
Na fig! Tych co kochają nie kochając
Masz dość takich gier
Na fig! Doktor Heavy - za tobą
On za plecami jest
Na fig!
Tyś - nie numer, nie bezwolny robot
Tyś - wolnym jest, lecz smutek jeden masz:
By nie zostać świrem twardogłowym
By nie zostać tym co wszyscy, jak cały kraj, na...
Na fig! Doktor Heavy - za tobą
On za plecami trwa
Na fig! tych co dusze trwożą
Głupimi słowami
Na fig! tych co kochają nie kochając
Masz dość takich gier
Powyższy tekst został przez muzyków odprawiony zgodnie z tytułem.
Chołst z Dubem wypracowali tryb pozbywania się takich tekstów (tak, aby Puszkina nie mogła się obrazić). A oto przykład wynikającej z tego rozmowy muzyków.
Dzwoni Dub do Chołsta z pytaniem "Co tam napisała?".
- Gówno zupełne.
- Co robimy?
- Powiem, że podrzuciłem ci tekst do sprawdzenia, czy da się go śpiewać.
- To powiemy, że ten wers nie daje się zaśpiewać i skoro on się nie daje, to trzeba wyrzucić całą zwrotkę. I skoro ta zwrotka jest świetna, a następna - słaba, to trzeba wyrzucić obie. I wyjdzie, że prościej zmienić cały tekst.
Puszkina, która swoje wesołe i beztroskie dzieciństwo spędziła w Budapeszcie, często odwiedzała tam galerie i jeden obraz zapisał się jej dość mocno w pamięci: ładna dziewczyna o szalonych oczach uciekająca od trumny, w której leży jej narzeczony przykryty białym całunem, a na całunie pojawiają się świeże plamy krwi (czyli zobrazowanie opisanej powyżej legendy madziarskiej) - zombi wskazał więc swojego mordercę.
Podczas pracy nad książka w biurku Puszkinej odnalazła się także jeszcze wcześniejsza wersja tekstu do utworu znanego jako Зомби . Podstawą tego tekstu była staroruska opowieść o starcu Marku-Pustelniku mieszkającym w jaskini, a który był grabarzem-amatorem. Zaś przed grzebaniem trupów zabawiał się w ich ożywianie (prawie nekrofilia!) i rozmawiał nimi o sensie życia oraz odbierał im miedziaki. Zaś bojaźliwi mieszkańcy wsi na wszelki przypadek postanowili go spalić na stosie, żeby się nie zajmował głupotami w swojej jaskini.
Opowieść o Marku Pustelniku
Żył sobie starzec Marek Pustelnik,
Bóg przeklął go za grzechy
I rył groby dla ludzi zwyczajnych
Pod ziemia w objęciach ciemności
Lecz nim odbył się pogrzeb
Marek wskrzeszał ciała na chwilę
I przez ziemie światło przechodziło
Siejąc strach, chór wielki brzmiał...
Bracia! my nadal jesteśmy w drodze,
I śmierci nie ma na razie!
Bracia! na końcu tunelu jest światło
I nam lekko jest iść!
Bracia! Spieszcie wybaczyć nam,
Niech ręka wyrzeźbi krzyż...
I śmierci nie ma na razie!
Bracia!
Nad żywymi Marek nie miał władzy
Żywi rzucili go w ogień
Ale z jaskini, jak z czarnej paszczy
Wciąż słychać dziwny ten dźwięk:
Bracia! my ciągle jesteśmy w drodze,
I śmierci nie ma na razie...
Не хочешь, не верь мне rzuca światło na dalsze losy Bohatera Asfaltu. Poetyckie pomysły Puszkinej doprowadziły biednego rockera do stanu komy. Leżąc na asfalcie pośród resztek motocykla sprzeciwia się on próbom przeniesienia go do lepszego świata przez przedstawicieli sił wyższych - "я не хочу той пустоты, я не хочу той чистоты, я не прошёл всего пути" ("ja nie chcę tej pustki, ja nie chcę tej czystości, nie przeszedłem całej drogi"). Z tekstu nie wynika, gdzie on w ostateczności trafił, ale można domniemywać, że pacjent przeżył i teraz dzieli się ze słuchaczami swoimi wrażeniami. Radzę więc przeczytać książkę "Życie po życiu" (Raymond Moody), pod wpływem której powstał ten utwór. Nieco później, specjalnie dla składanki Metal from Russia powstała anglojęzyczna wersja tej piosenki "You'd better believe me".
W pierwotnej wersji tytuł brzmiał "Zbyt wcześnie by umierać", zaś ostatnia zwrotka brzmiała:
Przeszedłeś przez ściany grube
Niewidzialny, bez ciężaru...
Stałeś się jak wiatr
Zapomniałeś o strachu, co na ziemi
Lecz światłość nie zabrała cię
W ogrody beztroskich snów
Duch do ciała wrócił
Na pierwszą śmierć nie byłeś gotow
Tak, to za wcześnie na twą śmierć!
Mrocznymi uderzeniami dzwonu i gotyckim brzmieniem gitar rozpoczyna się najbardziej znana krwawa rzecz z krwawego albumu - Антихрист , nawiązujący do motywów powieści "Upadek" A. Camusa. Otrzymujemy dość oryginalny obraz wydarzeń opisywanych w Nowym Testamencie. Ustami Antychrysta Margarita z uporem kazuisty stara się przypisać Chrystusowi mroczną historię związaną z jego przyjściem na świat. Jak wiemy, zgodnie z rozkazem Heroda, wymordowano noworodki wiadomej płci, ale Jezusa uratował Bóg – jego Ojciec. Teoretycznie mogły Chrystusa męczyć wyrzuty sumienia – przecież jego narodziny stały się przyczyną rzezi niewinnych dzieci (choć nawet taki specjalista od prawa karnego jak Józef Stalin uważał, że syn nie może odpowiadać za winy ojca, zaś autorem samej teorii winy Chrystusa był Camus).
Arijcy odnieśli się do tego utworu jak do dzieła monumentalnego. Po napisaniu tekstu Puszkina nie umiała cieszyć się poezją tego dzieła i odwróciła kartkę tekstem w dół. Kipiełow, przyznając tekstowi wysoką wartość literacką, nie mógł się długo zdecydować na jego zaśpiewanie...
Кровь за кровь centralny utwór albumu - opowiada o losie piątego prokuratora Judei, Poncjusza Piłata (wg Encyklopedii Bułgakowa był synem on króla- astrologa Ata i młynarki o imieniu Piła) i jego niesławnej śmierci. Temu facetowi, zwanemu także Złota Kopia ze względu na jego miłość do tego kruszcu, nie powiodło się w życiu. Mało tego, że wszelkiej maści działacze kultury nie dają mu spokoju (od apostołów do Bułhakowa), to jeszcze i Puszkina przypomina o szwajcarskiej legendzie, mówiącej, że w przeddzień Wielkiego Piątku Piłat próbuje popełnić samobójstwo rzucając się do jeziora Genewskiego (opowieść ewidentnie kalwińskiego pochodzenia). Przy czym książkowa informacja o tej legendzie podaje, że rzeczywiście chodziło o terytorium dzisiejszej Szwajcarii, gdzie Piłata zesłano za pobieranie od Judejczyków zbyt wysokich podatków. Wg innej wersji przyczyną zsyłki był cesarz Tyberiusz, któremu właśnie wtedy na czole wyskoczył pryszcz, zaś poddani przynieśli mu chustę św. Weroniki z odciśnięta twarzą Jezusa. Po potarciu chustą pryszcz znikł, a cesarz ukarał Piłata za dręczenie tak zdolnego znachora.
Lżejszy wariant legendy nie przewidywał pojawienia się Diabla: po prostu na jednej z gór Alp Szwajcarskich pojawia się do dziś Piłat (w przeddzień Wielkiego Piątku) i próbuje skoczyć do jeziora. Ale w innej wersji (przeniesionej do tekstu piosenki) prokuratorowi również nie udaje się spokojnie umrzeć - Diabeł ciągle wyciąga go z dna jeziora i zmusza do rozmyślań o niesprawiedliwości egzekucji na Golgocie.
Struktura albumu dość mocno przypomina strukturę poprzedniej płyty - Игра с огнем . Już od albumu Герой асфальта zespół przyjął chyba zasadę, by jedna z kompozycji miała konceptualny charakter wraz z pełną tego atrybutyką - kilkoma liniami wokalnymi i przejściami gitarowymi. O ile jednak na poprzednich płytach wyraźna była maniera przeciwieństwa gry Mawrina i Chołstinina, to w przypadku albumu Кровь за кровь słuchacz może ich pomylić. Perełką stała się solówka Mawrina w tytułowym utworze tej. Jest to chyba jego najbardziej efektowna solówka w składzie Arii. Jego gitara akustyczna jest po prostu niepokonana. I to bez względu na to, że grać na gitarze akustycznej Sergei nauczył się specjalnie dla tego utworu...
Artysta Wasilij Gawriłow twierdzi, że to on podsunął Puszkinej pomysł tematu tekstu Бесы nakierowując ją na Dostojewskiego. Sama autorka jednak temu zaprzecza mówiąc, że po prostu napisała na życzenie zespołu walc o czartach. Kwestii tego, czy pierwowzorem tekstu była lub nie była powieść Fiodora Michajłowicza nie udało się ostatecznie rozwiązać. Widać działanie diabelskie... A Mawrin z Dubininem, chyba po to, by zupełnie zdemoralizować słuchaczy, użyli w Biesach dźwięków znanych od trashu po reggae. Ci którzy znają solfeggio (choćby ze szkoły muzycznej) mogą sprawdzić, jakież to "piekielne koło" toczą Arijcy na początku solówki: gitary pozostają w 12/8, a bas i perkusja niepostrzeżenie przechodzą na 4/4 na tle delikatnego back-wokalu. Tak kręci się koło korowodu diabłów z zadowolonymi pyskami... Jest to diabelsko doskonały walc. Warto dodać, że tekst Biesów często cytują pijani obywatele podnosząc kielichy na cześć czegoś typowo rosyjskiego. "Coś biesy w duszy mej coraz bardziej złe i złe" - mówi tamada [osoba wznosząca toasty podczas imprez] - "No, za wszystko, co było".
Всё, что было - krótki oddech przed utworem finałowym. Mistyka mistyką, ale dobra ballada jest ciekawym zjawiskiem dla zagadkowej i sentymentalnej duszy rosyjskiej. "Drzwi na klucz, smutek ołowiem / Ból w duszy niczym śmierć bliska " - przy takim tekście rzeczywiście można się zajmować duchowym masochizmem i pić krajowe wyroby spirytusowe. Do tego świetna solówka Mawrina (choć w marnym stylu Aerosmith). A dla początkujących wokalistów przyda się fragment "я видел сон, как в этот дом ты се-ердце принесла своё", gdzie nuta "mi" w pierwszej sylabie słowa "сердце" przeskakuje o całą oktawę. Bardzo dobre ćwiczenie.
Pod koniec piosenki potrzebny był żeński chórek, którego ciągle jednak nie było, choć zbliżał się koniec pracy studyjnej. Tak więc Arijcy postanowili, że sami zaśpiewają ten chórek swoimi falsetami. I w tym momencie otwarły się drzwi studia i wszedł Aleksiej Gorbaszow, gitarzysta popowej grupy Miraż wraz z wokalistką (Katia Bołdyszewa).Arijcy natychmiast zaproponowali jej podjęcie się roli chórku, na co ta z radością przystała. Ale nie wybawiło to Kipiełowa i Dubinina od konieczności udziału w chórku.
Album kończy się utworem Следуй за мной autorstwa Kipiełowa. Utwór zamyka szereg przestępstw i zabójstw opisywanych w poprzednich piosenkach. Nawiązuje do najlepszych tradycji wczesnego Manowar. Opowiada o mrocznym jeźdźcu, który przestał się uśmiechać od momentu, kiedy trafił mu się nieudany żart (motyw z Bułhakowa, choć u Bułhakowa rycerz był koloru ciemnofioletowego, a nie czarnego, ale w nocy wszystko jest czarne...). Kipiełow był wtedy pod wrażeniem utworu The Road to Hell Chrisa Rea, opowiadał Puszkinej, jak sobie wyobraża drogę do piekła... I tak powstał tekst o czarnym jeźdźcu. A przy słuchaniu tego utworu na słuchawkach lepiej ustawić 50% głośności, ponieważ glos Kipiełowa w pewnym momencie może bardzo źle wpłynąć na bębenki...
Czarny rycerz nie powstał oczywiście od razu. Wyrastał z całej grupy wielkich emigrantów poszukujących szczęścia (Puszkina starała się dostosować do arijskiej poetyki Immigrant Song autorstwa Led Zeppelin). Później bohaterem był japoński kamikadze (idea wiernego syna imperium, który płonie w niebie początkowo spodobała się Chołstininowi – zwłaszcza miecz samurajski w kabinie samolotu przeznaczonego na zniszczenie).
Uwerturą zwiastującą pojawienie się Czarnego Jeźdźca stało się opracowanie tematu o plemionach Arjów, które przybyły do północnej części Indii. Uważali się oni za wybrańców, znali metal, wyznawali kult koni.
Choć kolor czarny u Arjów symbolizował nieszczęście, to właśnie on stał się kolorem odzieży milczącego Jeźdźca...
