Margarita Puszkina - autowywiad
Rozmowa Margarity z odbiciem w zwierciadle własnego świata
(Misterium w kilku aktach z przerwami na herbatę i papierosa)

(streszczenie)
Znane nazwisko nigdy nie ułatwiało jej życia: w szkole zawsze wzywana była do tablicy, a gdy źle odpowiadała, nauczyciele z niezadowoleniem kiwali głowami mówiąc, że takiemu nazwisku nie powinno się przynosić wstydu... Nie wiadomo czemu, wszyscy wychodzili z założenia, że ludzie noszący nazwisko "Puszkin" powinni zawsze stać jako pierwsi w szeregu, powinni być stachanowcami, mędrcami, wzorcami do naśladowania. Mimowolnie zdarzało się jej brać przykład nie tylko z wielkiego przodka, ale także z ojca-bohatera, który przeszedł kampanie fińską i chińską oraz całą wojnę światową aż do Berlina. Dowodził dywizją bombowców i za bitwę pod Stalingradem otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.
Gdy zaczęła pisać wiersze („z głupoty, w młodości”) wszystkie ciotki i wszyscy wujkowie radzili używać pseudonimu, twierdzili, że nie wypada pod wierszami podpisywać się nazwiskiem "Puszkin". Odpowiadała im jednak, że nie ma się czego wstydzić, a zwłaszcza własnego ojca. Nieco później wyszła za mąż za człowieka o nazwisku Stołypin (choć poszukiwała zawsze jakiegoś Dantesa), ale swojego nazwiska nie zmieniła.
Jednak kilka razy zdarzyło się jej podpisać utwory pseudonimem - bo rada artystyczna nie chciała przepuszczać jej tekstów. Podpisywała się wtedy jako Rita Linn (w jednym z utworów Pink Floyd jest mowa o osobie nazwiskiem Vera Linn).
Element "heavy" istniał w jej życiu od dzieciństwa - w Czerniachowsku, gdzie stacjonowała dywizja ojca, wraz z innymi dziećmi biegała po niemieckich bombach lotniczych leżących w strumieniu, bawiła się na terytorium dawnego obozu koncentracyjnego, w ruinach baraków, spacerowała po lesie, w którym wciąż znajdowano niewypały. Zaś w ogrodach otaczających domy ciągle odkopywano poniemieckie skarby: serwisy porcelanowe, skórzane kurtki lotnicze...
Później ojca przeniesiono do Rygi, gdzie późniejsza poetka zagłębiła się w średniowiecze, zapach morza, sosen na plaży. Słuchała muzyki organowej w mrocznej katedrze, gdzie z witraży spoglądali mnisi i królowie, a w kryptach spoczywali wojowniczy rycerze.
Dzieci wycinały z kory figurki Indian i konkwistadorów, malowały je farbkami, wycinały też okręty, które puszczały na wodę. Czytali na glos takie dzieła jak "Trzej Muszkieterowie", książki przygodowe autorstwa francuskiego pisarza Gustava Emara (coś w stylu Karola Maya), a także biblioteczkę przygód wojennych, zwłaszcza o przygodach majora Pronina. Zabawę stanowiły również spacery po miejscowym cmentarzu katolickim pełnym marmurowych figur aniołów.
Później – w związku z przeniesieniem ojca do innej jednostki – był Budapeszt, gdzie po raz pierwszy usłyszała nagrania The Beatles, Rolling Stones, zobaczyła fragmenty koncertów w kronice filmowej. Oba zespoły w tym czasie były w Moskwie mało znane. To właśnie w Budapeszcie była pierwszy raz w życiu na koncercie rockowym - Davies Spencer Group. Pełno tam było też zespołów węgierskich, jak choćby Omega, Lokomotiv GT, Illes.
Tak więc, gdyby nie podróże ojca, nie byłoby nieporozumień z nazwiskiem Puszkina, nie byłoby teraz kogo nazywać "żądnym krwi ścierwem". Niedawno sama Puszkina wyjaśniła, dlaczego nazywają ją ścierwem – ponieważ robi to, co chce, mówi i pisze to, co myśli. A rosyjskie niepisane prawa popu i rocka nakazują wszystkich smarować czekoladą. Sprzeciwienie się tym prawom grozi uznaniem za element niepożądany.
W Rosji nie ma dziennikarstwa niezależnego. Dawni autorzy z undergroundu stali się dyspozycyjni wobec tych, którzy kręcą show-biznesem. Choć to właśnie ci sami dziennikarze jeszcze niedawno gardzili tymże show-biznesem. Oni są już zagrożeni utratą pracy, pobiciem, obietnicą zabójstwa lub wybuchu... A czymże jest zasrany dziennikarzyna w porównaniu ze wspaniałym producentem obracającym milionami od sponsorów w celu rozkręcenia popowego chłamu?
Ale wracając do tematu: chodzą słuchy, że lekarze wyciągali wiele wniosków na podstawie wydanego przez Puszkiną tomiku wierszy Заживо погребенная в роке (Żywcem pogrzebana w rocku).
Zapytana o wiek podaje liczbę 660, zastrzegając, że długość swego życia określa nie w latach, ale w przeżytych wcieleniach. Każdy album uważa za oddzielne życie, a pół albumu – to pół życia. Tak więc wcieleń ma więcej niż legendarne koty, a większość tych wcieleń przypada na grupę ARIA.
Ludzie opowiadają, że autorka tekstów nie lubi muzyków ARII z wzajemnością. Nigdy też nie była zakochana w żadnym z muzyków – zakochała się natomiast w głosie Kipełowa, basie Granowskiego, wzroście Terenteva, cichym chodzie Chołsta, "indiańskich" wybrykach i energii Duba, wesołości Maniakina... Muzycy są dla niej raczej niczym bracia i dzieci.
Nie wiedzie się jej w życiu osobistym - dwóch kochanych przez nią ludzi zmarło. A jeden z nich umarł na jej rękach. To właśnie o nim jest Возьми мое сердце - fragment "я смерть увидела в первый раз" został przerobiony na wersję męską na potrzeby wokalu Kipa. Pierwowzór bohatera tego utworu do ostatniego tchnienia marzył o wyjeździe do Hiszpanii, gdzie chciał grać jazz na gorącej plaży lub w pałacyku mauretańskim...
Arijców raczej nie interesują przeżycia autorki, liczy się dla nich efekt końcowy - piosenka.
A tak oto wyglądały etapy drogi prowadzącej poetkę do ARII:
- jak już wiemy, Stonesów i The Beatles poznała w czasach, gdy zespoły te w ZSRR uważane były za dywersję ideologiczną,
- w 1967 poznaje Aleksandra Gradskiego, chuligana o donośnym glosie, śpiewał w jakimś domu kultury Dom wschodzącego słońca ,
- w 1970 dla Kutikowa napisała pierwszą piosenkę i zaczęła współpracę z najbardziej kultowym zespołem tych czasów - Високосное лето (Visokosnoe leto), niektóre utwory już wtedy zawierały elementy gotyckie,
- potem pisała dla grup Viktoria, Rock-Atelier, Karnawał, Rondo, przy czym ta ostatnia z jej powodu dostała się na listę zespołów zakazanych. Tekst mówił o facecie, któremu szef nakazał pracować w polu przy kopaniu rzepy, a bohater dłubiąc w ziemi rozmyślał o sprawach egzystencjalnych. Najmilej wspomina prace z grupą Visokosnoe leto, zespół miał tendencje do motywów psychodelicznych, do art-rocka.
-a później zdarzyło się kilka piosenek dla zespołu Avtograf. I oczywiście wiele innych projektów muzycznych.
Czasem także pisze dla znajomych gwiazd popu, ale zaznacza, że sama wybiera melodie, do których napisze tekst. Jak twierdzi, nie może odmówić sobie przyjemności pewnego nadwątlenia popowej słodyczy, a przygoda z metalem zaczęła się w 1985, pierwszym tekstem opracowanym do pierwowzoru muzyki był Тореро.
W młodości, na koncercie Motorhead, pogowała cały koncert przed sceną. Choć ludzie, z którymi poszła na koncert ostrzegali ją "Nie idź tam, zgwałcą cię". Bardzo lubi obserwować perkusistów podczas koncertu - np. koncert Faith No More obserwowała zza kulis.
Chyba najbardziej tajemniczym utworem ARII jest Зверь (Zver’) – bohater jedzie o północy podczas pełni księżyca, przejeżdża ranionego przez kogoś wilka, wilk chwyta go zębami i bohater staje sie wilkołakiem. Od tej pory zawsze podczas pełni księżyca zamienia się w wilka by biegać po lasach. Jego ukochana nie zamierza zamieniać się w wilczycę i biegać na czterech łapach. Postanawia ona zabić zwierzę, które nie daje jej spać ciągle wyjąc – wychodzi ze strzelbą na próg i strzela do wilka. Tłem tej opowieści są Czlowiek-wilk Freuda i Wilk stepowy Hesse. W każdym człowieku drzemie wilk (gorzej, jeśli jest to szakal lub hiena). Większość ludzi stara się żyć, polować w stadzie. W pamięci autorki jest także obraz przedstawiający błękitnooką wilczycę namalowany przez Ajtmatowa. Puszkina zawsze czuła się wolna, jak wilczyca, chciała odchodzić w step lub w góry, słuchać śpiewu wiatru. Tak więc wychodzi na to, że Зверь też jest utworem autobiograficznym przerobionym na formę męskiego bohatera na potrzeby wokalu Kipełowa.
A tak wygląda praca nad tekstem:
Najpierw słucha muzyki z nagraną "rybą" (czyli wokalem w stylu "mmm-lalala-mmmm"), słucha tak długo, aż sama zacznie śpiewać do melodii. Potem spaceruje – po pokoju, po mieszkaniu, po ulicy, parku... Wpada na ludzi niczym na słupy oświetleniowe. Później czuje ssanie, jakby jakiegoś tasiemca, w okolicach żołądka, dźwięczącą ciszę i wtedy musi biec, by usiąść za biurkiem. Lepiej z nią w takich chwilach nie zadzierać. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest znalezienie właściwego tekstu pierwszego wersu.
Potem kontaktuje się z Chołstem, by rozpocząć wspólne próby. Wypija podczas pisania morze kawy. Po wydaniu albumu daje przyjaciołom i sobie słowo, że odpocznie, zaczyna sprzątanie mieszkania, a wtedy trafia się kolejna melodia.... Należy jednak pamiętać, że wszystkie arijskie teksty zostały napisane w rozmiarze zadanym przez zespół. Ponieważ arijcy niczego w muzyce nie zmieniają, to właśnie muzyka dyktuje treść tekstu, jego zawartość leksykalną. Nie można oczekiwać, że Kipełow zaśpiewa "pieprzyć", "dupa", "ruszaj tyłkiem". Teksty są romantyczne, czyste językowo. Za wyjątkiem "starych kozłów" z pewnego utworu oczywiście.
Czasem zdarza się jej pisanie nie pod "rybę", np. dla grupy SS-20, w bardzo rożnych stylach - raz jest to chanson, raz blues albo neofolk, coś celtyckiego, innym razem hard. Choc raczej nie lubi współpracy z kobietami, to z Olgą Dausową z SS-20 dobrze się jej pracuje. A poza tym okazało sie, że ojciec Dausowej, pilot myśliwca, osłaniał podczas wojny naloty prowadzone przez jej ojca. Pisala także dla Żmakowej, żony Wekszteina.
Chciałaby także kiedyś sama zaśpiewać, ale okazuje się że 8-letnia szkoła muzyczna to za mało.
Stara się nie czytać krytyków piszących o jej utworach. Twierdzi, że krytycy też muszą zarabiać na chleb, tym bardziej, że metal nie należy do najpopularniejszych gatunków muzycznych. Jak więc krytyk może pisać o czymś, czego nie słucha? Np. krytyk posłuchał pierwszych akordów płyty Генератор зла i wysnuł daleko idący wniosek "wszystko zerżnięte z Iron Maiden". Tak jakby Arii ktoś nakazywał ściągać z Iron, a Puszkinej pisać gotyckie bajki (tylko kto mógł to nakazać?).
Wszystko, co nie jest "dupa" albo "pluszowe" dla takich recenzentów jest gotykiem. Za najlepszą ocenę uważa to, że stadiony pełne fanów śpiewają wraz z wokalistą, to, że ludzie podchodzą do nich na ulicy by podziękować za ich twórczość. W jednym z wywiadów Nick Cave powiedział, że nie śledzi krytyki swoich utworów, że jeśli ktoś je lubi, to je przyjmuje. Bardzo ją takie podejście ucieszyło, bo ma taką samą zasadę. Stworzyła własny świat, w którym się świetnie czuje.
W przypadku ARII udało się stworzyć własną szkołę poetycką, tekstów nie można nazwać debilnymi. Muzyka również nie składa się z trzech akordów. To właśnie twórców hard rocka uważa Puszkina za podobnych do tego, czym był Beethoven dla muzyki klasycznej. Idąć dalej tym tokiem – Wagner był pierwszym niemieckim metalem.
Kwestia wiary: z Wyższą Siłą poetka stara się rozmawiać bez korzystania z pośredników. Z duchami drzew, traw, deszczu... przyznaje się do pozostałości wierzeń pogańskich. Ale na ścianie jej pokoju wisi krzyż - nie jest odwrócony, wydłużone górne ramię to głowa Smoka Świata, jest to krzyż islandzki, z XI wieku. Twierdzi, że nie bez znaczenia pozostają wszystkie aluzje mistyczne w jej utworach. Właśnie te wierzenia zapoczątkowały drogę ku ARII, ku mistyce i patetyczności.
Jednocześnie jest także wdzięczna Wyższej Sile, dzięki której spotkała się z ARIĄ, mimo że często kłóci się z Chołstem. Właśnie tej grupie zawdzięcza swoje ponowne narodziny.
