Smutny czas i... AwAria
projekty solowe
Смутное время
Po wydaniu płyty Ночь короче дня i albumu koncertowego Следано в России targające muzykami emocje, które omal nie doprowadziły do rozpadu grupy, znalazły ujście w dwóch płytach solowych. Swoje projekty zrealizowali nie tylko Kipelov z Mavrinem, ale także Dubinin z Chołstininem i Maniakinem. Teraz trudno już ustalić, kto zaczął pierwszy, ale omawianie zaczniemy po prostu o Mavrina z Kipelovem.
Obaj nie są ludźmi "zapartymi w metalu", są raczej metalami mimo woli, którym nieco znudziła się codzienna praca. Dlatego postanowili stworzyć album złożony ze swoich dawnych pomysłów. Nieco później, z błogosławieństwem tej samej Margarity Puszkinej, powstał tytuł płyty.
Sergei i Varlerij zaprosili do udziału starych znajomych - Granovskiego i perkusistę Cziniakova, znanego ze współpracy z Hellraiser. Cziniakov ostatni został w ten sposób przywrócony do życia - ponieważ stracił zaufanie do rock and rolla, zamierzał odejść do klasztoru. Eugen Price pytał go "Co, znowu się zająłeś satanizmem?" a ten pokornie wzdychając odpowiadał "Oczywiście, to grzech - satanizm. Ale przynajmniej nie tak oficjalny jak w Hellraiser".
Mniej więcej połowa albumu to rzeczy stare. Np. Ночь в июле była napisana przez Kipelova jeszcze w zespole Крестьянские дети, tj. 17 lat wcześniej. Utwór ten Kipelov od dawna starał się wprowadzić do repertuaru ARII, ale okazało się że koledzy nie poznali się na hicie, a później byli obrażeni. Dubinin mówi, ze Kipelov po prostu "nie doniósł" tego utworu, do czego miał oczywiście prawo. Zresztą brzmi on bardziej po "mavrińsku" niż po "arijsku". Zdaniem Duba, Kipelov śpiewa na tej płycie słabiej niż w ARII.
Album powstawał w mękach. Vasiilij Gavrilov, patronujący całemu projektowi, chciał zaprosić z Anglii legendarnego Lee Kerslake’a, perkusistę Uriah Heep jako producenta dźwięku. Tym bardziej ze Kerslake życzył sobie nie tak wielu amerykańskich tugrików. Ale Kipelov i Mavrin uznali to za zbyt drogą awanturę i postanowili oszczędzać. Jak się okazało - niepotrzebnie. Z wieloma aspektami pracy studyjnej obaj spotkali się po raz pierwszy - przy ich poprzednich albumach produkcją dźwięku zawsze zajmował się ktoś inny - Granovskij, Bolszakov, Dubinin czy Chołstinin. Możliwe, że nie udało się im osiągnąć porozumienia z operatorem dźwięku w studio MDM - przecież muzyk i operator dźwięku to stuprocentowy antagonizm w studio. Praca nad albumem bardzo się przeciągała.
Pierwsze nagranie zostało jednogłośnie uznane za nieudane. Studio zepsuło gitarowe riffy i wokal, całe nagranie brzmiało głucho. Puszkina groziła zabraniem wszystkich tekstów. Nagranie całości trzeba było powtórzyć włącznie z niektórymi fragmentami wokalnymi.
Kolejną trudnością było to, ze Kipelov to wokalista raczej koncertowy niż studyjny i w studio potrzebuje dobrego producenta. W ARII to rola Dubinina, ale w nowym projekcie musiał ją - z braku odpowiedniej siły roboczej - spełniać Mavrin. Kipelov był coraz bardziej mroczny i dochodziło nawet do tego, że niezastąpiona Margarita przynosiła do studia czerwony plakat-wkładkę z płyty Dickinsona Accident of Birth i pokazywała go artyście przez szybę w celu podniesienia go na duchu i poprawy humoru.
Silne były obawy, że Смутное время będzie zbyt podobna do twórczości ARII. Jednak takiej muzyki z wyrazistymi klawiszami ARIA nigdy nie grała. A na klawiszach grał sam Mavrin, który w ciągu pół roku po mistrzowsku zapoznał się z pełnym arsenałem możliwości czarnych i białych klawiszy.
Największą popularnością cieszą się utwory Ночь в июле, Я свободен, Свет дневной иссяк. Pierwszy z nich upodobały sobie dorastające panienki, które w jakiś sposób uznały, że ten ezoteryczny utwór poświęcony jest córce Kipelova - Żannie, która w tymże roku pokłóciwszy się z rodzicami opuściła dom na tydzień lub dwa. Często po koncertach zadawały pytanie Puszkinej "Czemu ona odeszła? Przecież Kipelov to na pewno fajny tata".
Dzięki piosence Я свободен zakłady produkujące spirytualia odnotowywały znaczny wzrost sprzedaży swoich produktów. Faceci nawaleni wódką i piwem puszczali piosenkę na pełny regulator i roniąc łzy do szklanek, wraz z Kipelovem darli mordy "Я свободен, вместе с ветром наравне!". Stopień wolności wzrastał wraz ze wzrostem poziomu alkoholu we krwi. Nie było dla nich ważne, że tekst opowiada o nieboszczyku, który leży sobie spokojnie pod ziemią, a przez niego przenika deszcz, śnieg i czuje się wolnym od wszystkiego, a nie tylko od żony.
Dzieło z chóralną kodą Свет дневной иссяк to kolejna wycieczka do starożytnej Judei, gdzie spotykamy cierpiącego za wszystko Chrystusa siedzącego na pustyni w towarzystwie Diabła-kusiciela. Wątpliwości targają duszą Zbawiciela, chciałby pozostać prostym ziemskim człowiekiem "и любить, как все любят на земле" (tj. ("kochać, jak wszyscy kochają na ziemi"). Ta operowa aria w pewnym sensie łączy się ze skandalizującym filmem Scorsese Ostatnie kuszenie Chrystusa, który wyświetlany w telewizji NTV spowodował burzę wśród religijnych fanatyków. A Kipelov występując jednocześnie w swoich dwóch ulubionych rolach - Światła i Ciemności - przeszedł sam siebie.
Будем жить, Мать-Россия (idea tekstu należy Kipelova), przejęła rolę hymnu państwowego na terytorium moskiewskiej dzielnicy Orechovo-Borisovo. W wolne dni z niezliczonych okien bokowiska słychać było donośne akordy Mavrina.
21 maja 1998 na ceremonii wręczenia nagród Fundacji Zagubionego Dzieciństwa i Wszechrosyjskiego Związku Rockerów okazało się, że w ankiecie utwór ten został uznany za piosenkę roku. Kipelova uznano za najlepszego wokalistę, a Mavrina za najlepszego gitarzystę. Kipelov nie był obecny na uroczystości z powodu choroby Ludwika XIII (opryszczka wirusowa), któa go dopadła.
W rankingu pisma Rock City album otrzymał 4 gwiazdki na 5 możliwych.
АвАрия
Morozov zaproponował muzykom stworzenie remiksu znanych już utworów. Dubinin i Chołst od razu wymyślili wiele wariantów zaczynając od tekstu Искушения, a na różnych zboczeniach w stylu "...и ты покрасил свой ЧЛЕН в черный цвет..." kończąc (tj. znany nam bohater asfaltu miałby pomalował na czarno nie kask, ale członka). Pomysł nagrania czegoś w nowej interpretacji pojawił się już wcześniej. Sama idea takiego albumu powstała na koncercie w moskiewskim R-Club, gdy popojając piwo zaczęli śpiewać przy akompaniamencie gitary, co spodobało się fanom.
Dub i Chołst diametralnie zmienili aranżacje starych utworów, wyciągnęli na światło dzienne dwa nowe pomysły Dubinina. Zgodnie twierdzą, że nie zaprosili do udziału Kipelova, aby uzyskać coś zupełnie nie charakterystycznego dla ARII. Zaśpiewał oczywiście Dubinin.
Dubinin: "Chcieliśmy się powygłupiać i pokazać język dziennikarzom, którzy nazywają heavy metal głupia muzyką a ARIĘ straszną kakofonią. Oni nie wiedza, jakie były te utwory w oryginale, a tu nagle wychodzi, że gramy pop! Po prostu taki śmieszny album, co podkreśliliśmy śmieszną okładką. Ale w melodiach i harmonii nie zmieniliśmy ani jednej nuty". Autorem okładki jest Vladimir Volegov, karykaturzysta gwiazd estrady.
Chołstinin stwierdził po nagraniu płyty, że starzy fani odbiorą to z niezbędną dozą ironii, a ci, którzy ich nigdy nie słyszeli pomyślą, że to jakiś nowy zespół. Takie podejście nie podobało się Puszkinej, która wiedziała, że jest więcej "upartych i niemądrych" niż "wesołych i elastycznych". Twierdziła wręcz, że płyta negatywnie wpłynie na odbiór ARII. Wbrew wypowiedziom Chołstinina, mówiła, że fani uznają to za wyśmiewanie się z ich zamiłowania, a ci, którzy ARII nie znają, nie zaczną jej od tego słuchać. Zwłaszcza, jeśli uwzględnić brak jakiejkolwiek reklamy i kampanii wyjaśniającej. Tak naprawdę, słuchacz może mieć wątpliwości, czy AvArię uznać za solowy projekt muzyków, czy też za składankę sparodiowanych piosenek (choć zawiera dwa nowe utwory).
Nowe piosenki Ужас и страх oraz Такая вот печаль tworzą wrażenie, jakby były z innej bajki. Dubinin: "One nie są takie nowe". Rzecz w tym, że większość utworów takich, jak np. Искушение, powstawała właśnie sposób przedstawiony na AvArii, właśnie w takiej aranżacji. Potem zamieniały się w ciężką muzykę, a nie odwrotnie. Ужас и страх oraz Такая вот печаль to utwory, którym swego czasu nie udało się nadać ciężkiego brzmienia, ale są dobrymi piosenkami. Jedna z nich była przeznaczona do albumu Кровь за кровь, druga powstała jeszcze wcześniej".
Kipelov twierdzi, że albumowi АвАрия brakuje jakiegoś głównego utworu, że muzyka "dla wszystkich" niespecjalnie się udała. Niektórzy uważają, że płytę nagrano specjalnie po to, by piosenki było łatwiej grać na gitarze akustycznej.
Trzeba jednak zrozumieć muzyków grających przez 5-7 lat swoje utwory w sposób bardzo poważny, że w pewnym momencie starają się je przerobić na wariant do grania w bramie. Idea takiego albumu to coś w stylu parodii granych przez Бони Нем, jednak do tej koncepcji nie pasują Что вы сделали с вашей мечтой, Баллада о древнерусском воине i Раб страха, które nawet po przeróbkach pozostały poważne (w solówkach Chołstinin wykorzystał swoje młodzieńcze doświadczenie w grze na domrze [kozacki instrument strunowy - Szut], chciał zagrać na mandolinie, ale tej akurat nie było pod ręką).
Улица роз i Дай жару brzmią bardzo lekko i w nowych wersjach mają zadatki, by stać się hitami. Puszkinej szczególnie spodobała się nowa wersja utworu Улица роз, przypominająca jej zdaniem Hotel California Eagles, jednak "zagranie całego albumu w takim stylu zatopiło taką perłę".
Ciekawie brzmi też Зомби z nowym riffem, podkładem organowym i żeńskim wokalem (Anżelika Markova) w duecie z Dubininem.
Występ w programie telewizyjnym Акулы пера(Rekiny pióra)
Wg słów Chołsta i Duba album АвАрия był przeznaczony właśnie dla takich „rekinów pióra”. Poczuwszy w sobie siłę i świeżą krew ARIA postanowiła wejść do obozu swoich wiecznych wrogów - stołecznych dziennikarzy prowadzących program na kanale ТВ6. Jak się okazało, udział w tym programie nie był jednak dobrym pomysłem.
Trzeba przyznać, że arijcy słabo nadają się do niekończących się dyskusji o niczym. Do dziś sądzą, że większość dziennikarzy muzycznych interesuje się twórczością artystów, o których mają zaszczyt pisać. Rzeczywistość w oczach dziennikarzy wygląda inaczej. Wg ich mniemania to właśnie muzycy winni być dozgonnie wdzięczni pismakom za to, że ci zaprosili ich do programu lub napisali o nich wzmiankę w prasie centralnej. Muzyka to ostatnia rzecz, jaka ich interesuje. A skoro ich nie interesuje, to nie ma potrzeby o niej rozmawiać.
"Muzykanci, co tak siedzicie - wytężcie swoje mózgi!". Co nam tu opowiadacie o swoich piosenkach. W najgorszym przypadku pójdzie informacja, kto czym jeździ, co pije, z kim sypia.
Wszyscy z góry wiedzieli, że pojawienie się ARII będzie nieudane. Nie można jednak nazwać tego pełnym fiaskiem, ale nie było też treściwej rozmowy.
Programy z cyklu Акулы пера nagrywane były taśmowo, w ciągu jednego dnia roboczego przez studio przewijało się kilku wykonawców. ARIA nie była oczywiście pierwszym gościem w dniu nagrania, dziennikarze wyglądali na dość zmęczonych i nie zadawali wyszukanych pytań. Nie wiedzieć czemu, najbardziej interesowała ich prezydencka kampania wyborcza 1996, a konkretnie - udział ARII w kampanii "Głosuj, bo przegrasz". Kipelov wytężył pamięć i przypomniał sobie jedyny przypadek, gdy znaleźli się (nie wiedząc nawet, dokąd jadą) na imprezie wyborczej Lebiedia albo Jawlinskiego. Udziałem w kampanii można było to więc nazwać tylko przy sporej dozie złej woli, ze wszystkich atrybutów wyborczych na koncercie był tylko pomięty transparent nad sceną.
Dziennikarka Moskiewskiego Komsomolca znana jako Kapa Delovaja spowodowała szok muzyków opowiadając, jakoby była na koncercie ARII, gdy grupa została rzekomo wygwizdana, a fani mieli krzyczeć Precz (Долой) i Wynocha (Проваливайте). Dziewczynka chyba się pomyliła i trafiła na jakiś inny koncert. Nawet w najtrudniejszym dla zespołu czasie fani pozostawali wierni ARII.
Sama Kapitolina Delovaja przy swoim służbowym image (nazwisko Delovaja określa właśnie osobę o służbowym podejściu do rzeczywistości - Szut) okazała się jednocześnie sentymentalna i powiedziała, że klip Возьми мое сердце jest obraźliwy: „Przecież to piosenka o miłości, a wy w filmie się krzywicie i miny robicie. Pokazujecie akwarium, ryby, szczury... Zepsuli piosenkę, żadnej świętości!” Do tego zapytała złośliwie "Wiecie chociaż, o czym śpiewacie?" Zdenerwowany już Dubinin odpowiedział, że akurat on nie ma pojęcia o czym jest piosenka, tekstu nie czytał, nie wie kto to jest Puszkina i chyba dlatego taki klip wyszedł. Kapitolinę, która ewidentnie nie zrozumiała ironii, odpowiedź zadowoliła i dała jej prawo sądzić, że przed nią siedzą najprawdziwsi debile.
Najbardziej wyróżniała się próbująca podkreślać swój elitaryzm panna Mediannik, która jak raz wypowiedziała myśl o niedorozwoju i tępocie muzyków ARII: "Cała ta wasza muzyka to kakofonia, a wy, takie mam wrażenie, przepraszam, jesteście debilami! Wydaje mi się, że w ostatnim czasie nie przeczytaliście żadnej książki! Jaką pan ostatnio przeczytał książkę?". Chołstinin poprawiwszy włosy, przyznał, że było to dzieło Oswalda Spenglera Zmierzch Zachodu i, jeśli trzeba, to gotów jest to zademonstrować, bo książkę ma w torbie. Dubinin ostatecznie dobił mademoiselle "A ja przed przyjściem do telewizji czytałem synowi Korneia Czukowskiego" (poeta piszący dla dzieci, autor m.in. Doktora Ajbolit).
Otrzymawszy stanowczy odpór w dziedzinie literatury i filozofii "rekiny" postanowiły przyzwać na pomoc skrajnie sporną myśl muzykologa (a nie seksuologa) A.K.Troickiego. Zadano pytanie, co muzycy sądzą o twierdzeniu owego znanego naukowca o tym, że heavy metal to muzyka dla ludzi cierpiących na kompleks seksualnej - i nie tylko - niższości. Maniakin, jak zwykle trochę się jąkając odpowiedział "Troickij sam nie-ewiadomo jaka muzykę pokazuje w swoich p-programach, dlatego myślę, że on sam cierpi na kompleks niższości".
