Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Legenda trwa

Generator zła

Zimą, na początku 1998 telefon w arijskim studio rozgrzewał się do czerwoności. Dzwoniły fanki, które z płaczem błagały o przekazanie im choćby tytułu nowej płyty. Pracownikowi pilnującemu dobytku zakazano pod karą zwolnienia z pracy udzielania jakichkolwiek informacji na ten temat. Nowy album rodził się w atmosferze ścisłej tajemnicy.

Generator zła narusza za jednym razem kilka arijskich kanonów. Przede wszystkim na płycie nie ma piosenki, której tytuł byłby jednocześnie tytułem albumu, a określenie Generator zła to słowa wyjęte z utworu Смотри! . Temat walki Dobra i Zła jest typowy dla płyt ARII. Mijały lata, rozpadł się ZSRR, pogorszyła się ekologia, większość obywateli Rosji znalazła się na granicy biedy... "Tylko Diabła wciąż nie ma" pomyślał sobie pan Chołstinin i wypracował nową tezę - może wszelkim złem świata jest człowiek?. Sama idea nie jest nowa - przecież czlowiekowi nic, co ludzkie nie jest obce, w tym także i wstyd (miejmy przynajmniej taką nadzieję). Może ten wstyd wywodzi się z tego, ze człowiek nie ma tyle sił, by sobą kierować i wszelkie swoje wady przypisuje wymyślonemu przez siebie Diabłu?

Смотри!

Krótki, minorowy wstęp przeradza się w huraganowy hard rock z riffami płynnie zmieniającymi się w ćwiczenia w stylu starej dobrej ARII. Wokal, zgodnie z oczekiwaniami, zgodny z tradycjami Kipelova. Klasyczny "pierwszy" utwór albumu. Czymś niezauważalnym przypomina Что вы сделали с вашей мечтой, choć starszy z tych utworów skierowany był do komunistów, którzy zaprowadzili naród w ślepą uliczkę. Смотри! zwraca się do kosmicznego Zła, brak jednak informacji, do kogo podmiot liryczny ma więcej pretensji: do określonego zawczasu przez nieszczęście Losu, czy do stworzonego przez ludzi "Zła z ludzką twarzą". Jest i nawiązanie do ekologii Смертельный яд кипит в морях, кислота вместо снега и дождя (Śmiertelny jad kipi w morzach, kwas miast śniegu i deszczu) ale miejscami dziwnie to brzmi przy muzycznym tle.

Puszkina: To nie żadne podteksty ekologiczne czy społeczne. To wyraz złości. Złości na ludzkość, która z roku na rok pogrąża się w ziemi niczym w grobie, wymyśla coraz bardziej wyszukane metody samounicestwienia. Obraz przedstawiony w tej piosence porównywano z dziełami amerykańskiego fantasty Raya Bradbury (którego twórczość była zawsze bliska jej sercu i była wykorzystywana przy tekstach dla art-rockowego Autografu). Ludzie, którzy doprowadzili Ziemię do ustępstw z jej strony poprzez swoja głupotę i odkrycia naukowe (które zapewniają progres, ale z drugiej strony przyczyniają się do wymierania wszelkiego życia) pakują się na statki kosmiczne. Stalowe wrzeciona rakiet wycelowane są w błękitne niebo, zaraz zabrzmi grom startu, w dole pozostaną kwaśne morza i cmentarz nadziei. Ekspedycję czekają nowe, nieznane światy, które ludzie także pożrą, niczym komórki rakowe. Wielki pożeracz książek, Chołstinin, wyczytał ideę o tym, że człowiek został wszczepiony przez Boga lub Diabła w organizm Ziemi niczym komórka śmierci, która ma ją zniszczyć. W pierwszym wariancie tekstu ta myśl była jasno wyrażona:

Patrz, Diabeł czy Bóg
Nas jak śmiertelną komórkę wszczepić mógł
W organizm Ziemi, aby zniszczyć ją
I zeżremy świat
Sił Ziemia ma, coraz mniej z każdym dniem...

Słowa Nasz mózg - generator zła narodziły się później i nieoczekiwane dla wszystkich stały się tytułem płyty wyprzedzając takie propozycje tytułów albumu jak Отшельник (Pustelnik), Обман (Oszustwo) czy Грязь (Brud). Margarita chciała zażartować i proponowała nazwać płytę przewrotnie - Грязь lub Мы тоже золото (My też [jesteśmy] złotem). Ale zespół nie zgodził się na takie żarty. Protestował Dubinin – Co za Brud czy Oszustwo! Ludzie czekają na naszą płytę, a my im Oszustwo! A Brud to nazwa dla płyty punkowej. Jednak później przyznał, ze tytuł Griaz też byłby dobry. W końcu Alice Cooper zatytułował swoją płytę Trash.

Грязь

Kompozytorski debiut S. Terenteva w ARII. Niektóre fragmenty gitarzysta wymyślił jeszcze w 1986 lub 1987. Silnym punktem jest melodyjny riff na wstępie - tak mogłaby brzmieć kompozycja Osbourne'a - ale tylko do momentu pojawienia się wokalu. W refrenie wyraźny jest udział Kipelova - przy pierwszym wykonaniu koncertowym publika od razu śpiewała "какая грязь!".

W tym utworze powoli lecz wyraźnie wypełzły nowe tendencje w muzyce ARII, okrzepł definitywnie przyniesiony przez Terenteva wirus Megadeth. Грязь pokazuje transformacje poglądów bohatera piosenki Улица роз (wcześniej "asfaltowa trylogia" Герой асфальта – Не хочешь, не верь мне – Король дороги pokazywała zmiany u innego bohatera lirycznego). Młody Baudelaire zmężniał i już tak nie przeżywa, gdy zdarza mu się samotnie wędrować w poszukiwaniu rozrywki po Dzielnicy Czerwonych Latarni. Какая власть, какая грязь, как приятно в эту грязь упасть (Jaka władza, jaki brud, jak przyjemnie w to błoto wpaść) śpiewa nasz bohater sadomasohistycznie podczas swoich nocnych peregrynacji. Puszkina nawiązała do słów utworu Уходи и не возвращайся (Odejdź i nie wracaj) - bohater liryczny posyła swoją przyjaciółkę do "starych kozłów", po czym sam wybiera się w znanym nam kierunku. Tekst powstawał zbyt długo, bylo przy tym dość wesoło. Wszyscy muzycy znają stan faceta wygnanego z domu przez zazdrosną kobietę - Margarita pokazała całą sytuację z p[unktu widzenia kobiety. Głównym motywem piosenki jest "wszystko można kupić", niezależnie od tego, że sentymentalni lirycy do dziś zgadzaja się z beatlesowskim "miłości nie można kupić". Oczywiście, każdy ma prawo mylić się po swojemu. Zauważmy jednak, że brak kolorowych papierków zabije nawet najtrwalszą miłość. Kipelov śpiewając nie wykrzykuje "Za wszystko już zapłacone" jako tezy, on dochodzi do takiego wniosku. Minorowa harmonia w połączeniu ze smutną intonacją wokalu pozwala mieć nadzieję, że sprzedajność miłości smuci muzyków. Okazało się ponadto, że ten typowo męski utwór lubią fanki. Podczas pierwszego wykonania koncertowego było wiele żywiołowych reakcji, a ówczesne fanki już wtedy doskonale znały tekst.

Дезертир

Delikatny wstęp fortepianowy płynnie przechodzi w klasyczny heavy w stylu Dio z lat 80-tych. Można odnieść wrażenie, że zespół postanowił oprowadzić słuchacza po muzeum historii heavy metalu. Wyraźnie antywojenny tekst bardzo do tej metodyki pasuje (mimo to, Puszkina miała wątpliwosci, czy "optymistyczny" refren dobrze łączy się z grudniowym, mrocznym tłem utworu). Środkowy fragment to dość złożona kompozycja instrumentalna ze zmianą rytmiki i różnymi zwrotami. Nazwijmy to po imieniu: jest to wyraźny krok w stronę progressive-metalu, przecież tradycyjny heavy na taką swobodę nie pozwala. Terentev podchodzi do tej piosenki jak do opery: "Wspaniałe dzieło w trzech aktach". Jest to jedna z ulubionych piosenek Dubinina: "Gdy ją wymyślałem, to w zasadzie oczekiwałem, że będzie znacznie dłuższa. Oczekiwałem czegoś w rodzaju epickiego obrazu".

Jeśli wspomnimy o niedostatkach utworu, to rzuca się w oczy jedno: z powolnego lotu myśli muzycznej trudno powraca się na główny tor. Dlatego wejście solówki na ostatnią zwrotkę sprawia wrażenie, jakby było naciągane. Puszkina: "Pomysł Dezertera pojawił się od razu, gdy tylko wysłuchalam wstępnej wersji. Piosenka opowiada o prawie do życia, o beznadziei tych, którzy przysięgali, o szkodliwości otaczającego nas świata, w którym pojawiasz się nie z własnej woli. Uciekasz od śmierci, masz dość bycia mięsem armatnim w wojnie wymyślonej przez wujaszków z piwnymi brzuchami, ale po piętach depczą ci tacy jak ty, aby cię rozstrzelać na miejscu. Czarny las, góry i śnieg wydają swój wyrok nie gorzej niż sąd wojenny, a twoja dusza nie może osiagnąć spokoju i gdzieś tam się błąka... Maksymalna jedność muzyki i tekstu. Gitarowa solówka zaznacza swoją inność, ale jest ona zupelnie na miejscu. Przecież ARIA gra muzykę, a nie smaży formalne placki!".

A jak wesołe były pierwsze próby tego utworu! Tekst jeszcze nie istniał, Kipellov był z tego powodu wielce smutny, za to pozostali czlonkowie grupy szaleli na full. Siedząc na krzesłach synchronicznie machali nogami to w lewo, to w prawo niczym w rosyjskich tańcach ludowych. Dubinin i Chołstinin byli jak ekstazie i cieszyli się jak dzieci.

Пытка тишиной

Wyraźnie pokazuje, że zespół osiagnął status gwiazdy, skoro pozwala się muzykom zapisywać takie rzeczy bezkarnie na płycie. Gdyby takie coś pojawiło się choćby na Ночь короче дня, ARIA zostałaby rozerwana na strzępy przez niezadowolenych fanów. Nie dlatego, że to zła piosenka, ale przez to, że nietypowa. Dawne umiłowanie Dubinina do Grand Funk przejawiło się w pięknej nostalgii za latami 70-tymi w zamerykanizowanej kompozycji z sekcją rytmiczną i "skrzeczącą" gitarą. Jakby tego wzystkiego, to jeszcze zaśpiewał Dubinin. Faktem jest, że propozycję wspólnego wokalu złożyl sam Kipelov, który nie miał zbytniej ochoty do ćwiczenia zaśpiewów w niewygodnej dla siebie niskiej tonacji. Za to w refrenie wokalista czuje się jak ryba w wodzie: бесконечна пытка тишиной, тишина смеется надо мной (nieskończona tortura ciszą, cisza śmieje ze mnie się). Tak, zadziwił nas zespół tym utworem. Dość powolne tempo, zakręcona, prawie histeryczna solówka na tle dominującej gitary basowej oraz nietradycyjne dla ARII aranżacja i przedstawienie całości... Cały album został nagrany wspaniale. Ale na rozerwanej muzycznej tkaninie utworu Пытка тишиной pojedyncze dźwięki brzmią wręcz wstrząsająco.

Беги за солнцем

Kompozytorski sukces Dubinina i całej ARII, superhit nowego pokolenia, doskonała melodia, swego rodzaju smutny hymn. Ulubione przez Puszkiną dziecię tego albumu. Puszkina: "Dubinin przyniósł utwór radośnie wieszcząc szybkie napisanie tekstu. Jednak przez cały rok nic z tego nie wychodziło. Tekst ciągle jakoś wymykał się niczym zdradziecki wąż, słowa nie budowały pożądanego obrazu. Po raz pierwszy w mojej zaprawionej w bojach ideologicznych z Chołstem głowie pojawił się strach - a jeśli nic nie wyjdzie? Pomogła pogoda - wiosna 1998 byla okropna i zabójcza. Było tak mało słońca, że depresja zdawala się wychodzić z każdego kąta, by zasiąść na moich ramionach niczym zgrymaszona czarno-szara małpa. Dzwoniłam do Duba, do Wnukowa, i uwzględniając jego bliskość do lotniczych służb meteorologicznych prosiłam, by im powiedział, aby chociaż słońce włączyli. Dawał już o sobie znać głód słońca. W tym dziwnym stanie pojawił się obraz drogi prowadzącej w nieznane, być może ku mistycznym ruinom starożytnego miasta. Na drodze stoi dlugowłosy - jakoś łysych niespecjalnie często sobie wyobrażam – facet i patrzy w niebo. Tysiącletni wiatr bawi się jego włosami. Być może tak na drodze stał Jezus, rycerz Roland lub sir Parsifal... I był nad nimi ten sam nieboskłon, z tymi samymi światełkami i takie samo poczucie nieodwracalności poruszało ich dusze.

Wiatr we włosach twych - ten sam, co przed wiecznością
Zamarł czas, Słońce i Księżyc wstały razem

Gdy powstaje taki ciąg zdarzeń, nie oczekuj niczego dobrego. Tekst powstawał stopniowo, chciałam, by idea pogoni za ciepłem i światłem dotarła do słuchaczy. Chciałam, by słuchacz zrozumiał, że człowiek nawet przy swoim przeznaczeniu, jakim jest śmierć - a każdy rodzi się, by wcześniej czy później umrzeć - musi spróbować dotrzeć do jasności, do tego, co daje radość, musi skoczyć w potok grzmiący burzami. Chołst prosil o uwiecznienie w piosence lubianego przez niego starego Nietzsche. Co zadziwiające, wersety Zaratustry same ułożyły się w rozmiar wiersza potrzebny dla muzyki Dubinina:

Mężny jest tylko ten, co poczuł sercem strach
Kto patrzy w przepaść, lecz patrzy z dumą w oczach

Nie wiem jak komu, ale mnie się podoba. Z biegiem lat, mało ważnym stało się, co powiedzą dziennikarze i recenzenci – zbyt częśto brakuje im wyobraźni (a moźe i wykształcenia), by zajrzeć głębiej, zdjąć kilka warstw tekstowych, dokopać się do sensu. Nie wszyscy będą przecież spiewać i słuchać o pilocie i jego białymm szalu... Szkoda tylko, że wraz z postępem prac nad tekstem wypadly z niego tak wspaniale wersy Zaratustry jak: "I bóg ma swoje piekło - jest nim jego miłość do człowieka". A później zaczęła się mistyka. Po zakończeniu pracy nad tekstem położyłam się na kanapie ok. 3 nad ranem i pomyślałam "Byłoby nieźle teraz, po trudach uczciwej pracy wykąpać się w oceanie" i nie wiedzieć skąd i dlaczego moi przyjaciele kierują na mnie wspaniałe perłowe fale, huśtają mnie, wyciszają. Ale nie, ja nie spałam! Pojawiła się ogromna fala, podkradłą się bez szumu, by zanieść mnie donikad... Strząsam z siebie osłupienie i ocean znika. Dopiero później znajomy buddysta powiedział, że Siły opiekujace się naszym kolejnym projektem okazały mi swoje poparcie, tzn. wszystko zrobiłam prawidłowo, ale jednak na czas odeszłam od fali".

Piosenka została nagrana jako ostatnia, 3 stycznia 1998 [wiem, że to przeczy informacjom o wiośnie z powyższych akapitów – ale tak jest w książce. Szut] . Do ostatniej minuty, Chołst wieżący w siłę Nietzsche, żywił nadzieje, że zamiast pragnienia słońca przedstawię jego ulubione "zabij w sobie niewolnika". Ale szczerze mowiąc miałam już dość zabijania niewolnikow. Tym bardzej, że moim zdaniem, jeśli człowiek nie chce być niewolnikiem, to nigdy się nim nie stanie, nawet w najbardziej zniewolonym, przytłaczającym państwie. Co z ciebie za niewolnik, jeśli twoja dusza jest wolna?

Обман

Energiczny, postmaidenowski galop z firmowym, złowieszczo powolnym wstępem. Tylko wokalny zakres glosu Kipelova nie bardzo pasuje do tej piosenki, jest to dla niego utwór w zbyt niskiej tonacji. Tekst opowiada o Aleksandrze Macedońskim, Tamerlanie i Czyngis-chanie i wart jest odrębnej opowieści.

Margarita: Обман w pierwotnym wariancie został - co zadziwiajace - od razu przyjęty przez cenzora Chołstinina. Były tam dwa sympatyczne, heavy metalowe zwierzątka - hiena i szakal. Owa para sterczala sobie o świcie na szczycie góry obserwując w oddali konnicę. Nieuważni muzycy, którzy skrajem ucha słuchali tekstu w wykonaniu Kipelova początkowo nie zrozumieli, że mowa jest o grobowcu nefrytowym... Byli zdziwieni "Ale dlaczego grzebię go nieogolonego" (в нефритовом гробу - небритово в гробу / pogrzebią w nefrytowej trumnie – pogrzebią nieogolonego, to akurat nie da się na polski przełożyć dosłownie. Szut) i zaraz sami sobie odpowiadali "Cholera ich wie... Azja!". Wschód to delikatna sprawa. (By uniknąć wątpliwości: władca swiata tam figuruje, nie kto inny. Chołstinin przeszedł samego siebie sprawdzajac fakty geograficzne i historyczne oraz wszelkie szczegóły typu, czy w Azji środkowej są szakale).

Ale wróćmy do tekstu. Zwierzaki zorientowały się co i jak i każde z nich postępuje po swojemu. Hiena postanowiła powiedzieć prawdę o martwym uzurpatorze, szakal wybiera milczenie. Niektórzy mogą zauważyć podtekst feministyczny: facet-tchórz podwinął ogon i milczy, a bohaterska kobieta-hiena walczy z kłamstwem i niesprawiedliwością. Hiena, oczywiście, zostanie zlikwidowana. Właściwie pojawienie się takiego niezbyt sympatycznego zwierzęcia w liryce arijskiej zawdzięczamy (przygotujcie się na upadek z krzesła!) poecie, głównemu przedstawicielowi akmeizmu, autorowi wiersza Hiena (Mikołaj Gumilow - wikipedia). W wierszu tym zwierzę demaskuje przestępczą i zniewalającą królową, leżącą w zapomnianej mogile pośród trzcinowych zarosli przy powolnym Nilu, gdzie zapędzają się tylko motyle i ptaki. Arijcom brakowalo jednak dużej skali, płaczących narodów, wielotysięcznej konnicy, hektolitrów krwi. W efekcie pracy twórczej feministka-hiena została usunięta.

Podczas pracy Chołst prosil uprzejmie o podanie dokładnych danych osobowych władcy, najchętniej Czyngiz-chana. Jawnie pragnął skandalu międzynarodowego - spróbuj tylko powiedzieć dumnym i poważnym potomkom tataro-mongołów, że w żyłach ich przodka płynęła krew szakala (zawartość zwierzęcej krwi w żyłach pięknej egipskiej królowej nie był w wierszu określona). Margarita się wówczas obrazila i odparowala "Może ci jeszcze podać w refrenie telefon Czyngis-chana?".

Dubinin odebral Обман po swojemu. Zachciało mu się przeczytać tekst z przydechami i zniżeniami głosu, z intonacją, z jaką czyta się baśnie. Nagranie tego humorystycznego wariant piosenki znajduje się w domowych archiwach muzyków.

Отшельник

Tradycyjny utwór w stylu hard'n'heavy. Puszkina: to utwór zasługujący na miano drugiego miejsca na tej płycie, po Беги за солнцем. Wyobrażam sobie gnuśnego, żyjącego całe wieki starca, którego wszystko już tak zmęczyło, że nie ma sił. Jego rolę w moich wyobrażeniach spełnia Alice Cooper. I nagle do domu tego alchemika gubiącego dusze ludzkie dostaje się ciekawski chlopczyk (to swietna rola dla Duba). Starzec, niczym niedzwiedz z rosyjskiej bajki, zaczyna się dopytywać "Kto siedział na moim krześle i je złamał? Kto pił z mojej miseczki i ją rozbił?" Oczywiscie, pytania brzmia po arijsku, mistycznie "Kto wziął moją szklaną kulę, nie pytajac mnie? Kto trucizny mi namieszał, pośród swiatła dnia?". Ostatni wers refrenu nie jest mojego autorswa, mam już dość sił zła. Chciałam, by starzec, niczym stary alkoholik, opędzal się od aniolów (z prawej) i demonów (z lewej). Ale stara arijska mądrość głosi "Chcieć nie szkodzi". Klip do tej piosenki i w ogóle cała płyta bardzo spodobaly się mojej mamie-staruszce. Przesłuchała dwa razy i powiedziała "Bardzo ładna muzyka! I wokalista wspaniały... Dlaczego ich w telewizji nie pokazują?".

Klip nie podoba się Chołstowi. Uważał, że trzeba było nakręcić Грязь, a Отшельник byłby numerem dwa. Mówił, że klip promujący album powinien przedstawiać szybki, łatwy do zapamiętania utwór. Dubinin zaś uważa, że klipem numer jeden musiał być właśnie Отшельник, bo ten utwór pokazuje wszystkie zmiany, jakie nastąpiły w ich muzyce, a Грязь jest zbyt typowa, by reklamować nową płytę. Spory zostały szybko rozwiązane - w lutym 1999 nakręcono klip Грязь.

Закат

Nieoczekiwany romans na złowieszczej płycie. Właśnie romans, i do tego oparty na rosyjskiej osnowie, jeśli nie liczyć niepokojącego bolera wymyślonego przez Duba i Terenteva. Ale ono dodaje nieco dramatyzmu dziełu Kipelova. Kipelov: To piosenka dorosłego mężczyzny, w 100% o mnie. Jest mi bliskie jej wnętrze, wyrażony nią brak wiary w siebie. Słuchając jej, mam wrażenie, że każdy zrozumie, czym jest rosyjska tęsknota. A człowiek rosyjski zawsze jest w stanie tęsknoty. Tym bardziej, jeśli jest spod znaku raka. Ciągła huśtawka, wzloty i upadki, depresja. Siedzisz w kuchni i nachodzą cię różne myśli. Cięgle chcesz się z tego wyrwać, choć wiesz, że to się nie uda... Własciwie nie jestem zwolennikiem ostrych zmian, ale czasami dusza pragnie czegos niezwykłego.

Ogolnie rzecz biorąc, słuchając płyty Generator zła, mozna odczuć, że zespół wyraźnie wydoroślał, wyrósł z krótkich heavy metalowych spodenek.

O przejściu grupy do innej kategorii świadczy także zdjęcie muzyków na wewnętrznej stronie okładki - gdzieś zapodziały się skóry, żelastwo, tautuowane przedramiona inne typowe oznaki metalowe. Ze zdjęcia patrzy na nas pięciu zwyklych (no, może bardziej niz żrednio owłosionych) facetów. Marynarka, kurtka, nawet sweter... Wszystko skromnie i stylowo.

Utwór Закат wymagał trochę czaró w studio. Autor, Kipelov, zaplanował go w tonacji re-minor, ale reszta namówiła go na przeróbkę piosenki na mi-minor. W tej zabrzmiał lepiej, a poza tym uznali, ze re-minor dla Kipelycza to zbyt nisko. Później okazało się, że niewygodnie mu spiewać w mi-minor, więc już zapisaną całość muzyki odtworzono przyspieszając nieco prędkosc taśmy, co doprowadziło do osiągniecia fa-minor. Wtedy Kipelov zaśpiewal i na koniec w ostatecznej już wersji prędkosc muzyki wróciła do właściwej wartości, czyli mi-minor. Do tego przy ostatniej regulacji prędkosci wokal doznał dwóch drobnych, ledwo slyszalnych (nawet dla wprawnego ucha) zmian, które dają wrażenie korzystania z dodatkowych efektow studia.

Дьявольский зной

Utwór ma zaszczyt być najsłabszym kawałkiem na płycie. Na każdej płycie ARII są perełki, ale na każdej jest też słaby utwór. Ten zabili graniem w zbyt szybkim tempie. Jest to najbardziej nielubiana przez zespół piosenka z tej płyty. Gdyby byla wolniejsza, to kto wie...

Puszkina: Nic szczególnego ten utwór nie przedstawia. Lepsza była pierwsza wersja tekstu, mówiła o facecie, którego dziewczyna jest Japonką, córką samuraja, ale boi się tramwajów. A dodatkowo, wodę w kranie potrafi zmieniać w spirytus. Pomysł z Japonką nie spodobał się muzykom, nie pomogły nawet argumenty, że w twórczosci Deep Purple są takie internacjonalizmy, jak rozwiązłe Koreanki, Japonki obok tłumów Amerykanek i Angielek.

Замкнутый Круг

Dzieło finałowe, tradycyjne, zaczyna się niczym ballada rodem ze Scorpions, by przerodzić się w stary dobry rock. Jednak w solówkach gitarowych słychać pasaże jak z Griega czy podobienstwa do utworów grupy Калинов мост. Piosenka wieńczy płytę, jej tekst podkreśla wszystko, co już powiedziano:

Zbyt smutno być nieśmiertelnym
Te same twarze dzień za dniem
Te same głupie odpowiedzi
Na pytanie o sens życia
Nie każde szczenię będzie wilkiem
Nie każdy zamach będzie uderzeniem
Jest dziwny dar - lecieć na płomień
By zostać w nim na zawsze...

Toż to prawie nostalgia i opowiadanie o sobie. Tułaliśmy się po drogach, zmieniając struny i kobiety to słowa godne D'artagnana. Śmiejąc się Dub przekręca: "Tułaliśmy się po kobietach". Chołst tworzył muzykę stopniowo, etapami budujac finałowa kompozycje. Jak sam mowi, przedstawił swoje uwielbienie dla kompozytora Eduarda Artemeva, autora muzyki do filmu Stalker i huraganowej muzyki indyjskiego skrzypka L. Shankara.

Na tle ciągłych rozmów na temat zapożyczeń z tworczosci Iron Maiden Chołst powiedział kiedyś Puszkinej, że raz zdarzyło mu się ukraść fragment utworu od Jethro Tull. Ma on taką samą aranżację, taki sam nastrój. Wyraźnie przypomina ona twórczosc tej kapeli, ale o tym nikt nawet nie wspomina, wszyscy tylko "Maiden, Maiden". Jaki to utwór? Sami zgadnijcie.

Chołst jednak żałował, że powiedział o tym, iż lubi Stalkera i muzykę w wykonaniu Shankara. Niechby wszyscy nadal myśleli, że znów coś ściągnął od Harrisa i spółki. W dzień nagrywania utworu Замкнутый Круг Chołstinin utknął w korku ulicznym i wokal nagrano bez niego. Uważa, że należało zaśpiewać trochę inaczej, ale wydanie płyty już i tak było opóźnione i nie bylo czasu na ponowne nagrywanie. W środku piosenki klawisze zagrane są na chybcika, bo porządny instrument byl w studiu tylko przez dwa dni, a przy nagraniu wykorzystano dyżurny Ensoniq TS-10.

Słuchając utworu od początku do końca, odnosi się wrażenie, że zamknięty krąg to coś, z czym trzeba się pogodzić, albo – odwrotnie – błędne koło, z którego trzeba się wyrwać.

Bez wątpienia jednak nowa arijska płyta będzie miała negatywne oceny w prasie. Choć sami muzycy wypowiadają się o niej pozytywnie, to trzeba też uwzględnić, że przecież poświęcili jej 2 lata swojej pracy - trudno więc oczekiwac, że powiedzą o nim coś złego.

Kipelov ma dwojaką oceną płyty. Zasadniczo jako całość mu się podoba, choć album Кровь за кровь uważa za lepszy, bo ma ostrzejszą, bardziej agresywną muzykę. Za to podoba mu się, jak Генератор зла został nagrany, brzmi najlepiej z dotychczasowych płyt zespołu. Nie zawiera jednak 100% hitów tej klasy, co Улица роз. Jest jednak powiew swieżości, płyta jest mniej tradycyjna niż choćby Ночь короче дня. Podczas pracy było mierzenie sił, zdawałoby się, że tyle lat razem i wszystko jest dobrze, ale jednak były napięcia.

Chołstinin: o mierzeniu sił mówi prosto "dawniej nikt nie przynosił gotowych utworów, przynosili jakieś fragmenty, riffy, które podlegały wspólnej ocenie, dodawana była do tego melodia i powtawała kompozycja. Tym razem było inaczej - każdy przyniósł pod osąd kolegow, to co sam zrobił w domu. Jeśli rzecz się spodobała, była włączana do albumu. Nie było tego dawnego, wspólnego tworzenia... O finansach mowić głupio... ARIA nigdy nie robiła kasy na swojej twórczosci. Zawsze gramy i tworzymy dla własnej radosći. Teraz Chołst twierdzi, że Генератор... to najlepsza płyta, ale przedtem mawiał, że wyżej Героя асфальта nie ceni żadnej płyty. Chołst: poprzednia płyta (1995) zawiera materiał jeszcze z roku 1992. Ночь нороче дня powinna być swego rodzaju kontynuacją płyty Кровь за кровь, a stała się jednak formą przejsciową - teksty już nie są tak krwawe, a muzyka jeszcze agresywna. płyta Генератор... powstał w przeciągu ok. półtora roku i oddaje aktualne nastroje muzyczne grupy, nie można tej płyty nazwać przestarzałą.

Dubinin podkreśla, że na tle ciągle pojawiajacych się przy pracy sporów siłą, która je scalala był Terentev. Ściślej mówiąc był łącznikiem pomiędzy Dubem i Chołstem. Propozycje Duba odrzucał Chołst przybierając jednocześnie pozę oczekującą na wsparcie ze strony Terenteva. Chołst mówił "Tak nie może być", a Terentev na to "Patrz, tak to zagram. O, wszystko się udało". Chołst był więc zmuszony nie tylko się na to zgadzać, ale też grać w takiej wersji. W muzyce ARII nastapiły zmiany, pojawiły się nowe obrazy riffowe. Генератор зла brzmi bardziej świeżo niż ostatni Iron Maiden. I jeśli ktoś ponownie będzie ARIĘ z nimi porównywał, to nie będzie miał racji...

Terentevowi podoba się nowa płyta, choć uważa, ze nie starczyło sił i czasu, by nadać mu ostateczny blask. A fakty sa takie, ze zawsze będzie cheć, by w swojej pracy coś zmieniać i poprawiać, w efekcie czas gra na niekorzyść zespołu. Ten, kto czekał, nie doczeka się, a innym to zwisa...

Podczas pracy nad płytą nastapiło pewne zdarzenie, które groziło przerwaniem prac, choć skończyło się na 3-tygodniowej przerwie. Winne bylo temu 850-lecie Moskwy.

Jubileusz obchodzono ze szczególnym patosem. Władze miejskie odgrażały się, że sprowadzą Rolling Stones, ale ograniczyły się do show J.M.Jarre'a na terenie obok uniwersytetu i występami Copperfielda. Margarita, wierna fanka czarodzieja, namawiała, by zaproponować mu występ z towarzyszeniem ARII (zwłaszcza pasowałaby piosenka Отшельник). Władze uznały jednak, że taki alians może grozić miastu zniszczeniami. Na występach Jarre'a zannych zostało wg oficjalnych danych ok. 200 osob. Arijcy z całą swoją gwardią i bikerami grali przy głównym budynku uniwersytetu. Była zbudowana scena z pomostami dla motocykli. Padał zdradziecki desczcz...Mając złe przeczucia Puszkina smażyła kotlety i korzystając z zawartości puszek robiła sałatkę o egzotycznej nazwie "Meksykańska numer 1". Kipelov i spółka obiecali zajrzeć do niej po koncercie na herbate.

Dla ciekawskich: przepis na sałatkę

O 11 wieczorem, gdy dawno minął umówiony termin wizyty, rozległ się pierwszy dzwonek do drzwi. Za drzwiami byli bladzi Kipelov i Chołstinin. Rita spytala "A gdzie zgubiliście Terię?" nie mogąc dojrzeć dwumetrowego gitarzysty w półmroku. Kipelov powiedzial "Źle z Terią", a Chołst dodał tylko, że jest na reanimacji.

Występ odbywał się z playbacku i arijcy czuli się z tym nieswojo (ARIA i playback to rzeczy, które się nie łączą, ale na cześć swojego miasta muzycy ponieśli taką ofiarę). Żeby się usprawiedliwić przed fanami, muzycy zaczęli szaleć na scenie, podkreślając swoim zachowaniem, że występują z playbacku - zamieniali się instrumentami, biegali, skakali... I się doskakali. Teria, który dla rozgrzewki przed koncertem przyjął pewna ilość wódeczki i koniaku, postanowił posiedzieć sobie na delikatnym ogrodzeniu sceny. Lina nie wytrzymała jego ciężaru i gitarzysta spadł uderzając głową o asfalt. O tyle dobrze, że uderzenie złagodziła wartswa wykładziny przygotowanej dla występu bikerów. Ulubiona gitara wylądowała idealnie na swoim właścicielu. Będąc w szoku Teria krzyczał, uspokoił się dopiero na izbie przyjęć po zastrzyku.

Reszta musiała dokończyć występ. Lekarze początkowo mówili o mrocznych perspektywach. Cały zespół po kolei dyżurował w szpitalu, wyszli dopiero, gdy zostali zapewnieni, że życiu kolegi nie zagraża niebezpeczeństwo. Tym niemniej, jego stan określano jako skrajnie ciężki i obiecywano przywrócić go ludności po ok. 2 miesiącach leczenia (nie było nawet mowy, czy będzie mógł grać).

Czekała go intensywna terapia, rehabilitacja i inne szpitalne atrakcje. Wytrzymał w szpitalu równe 2 tygodnie i uciekł nie zważając na gadanie eskulapów. Przed ARIĄ były dwa koncerty, chodziły słuchy, że na pewien czas Terenteva zastąpi Mavrin, albo że Mavrin nawet wróci do zespołu. Teria jest wdzieczny kolegom, że na niego poczekali, choć - jak mówi - sam się dziwi dlaczego jeszcze tam gra.

Co stało się z kotletami i sałatką? Arijcy nie byli w stanie nic przełknąć, posiedzieli pół godziny, wypili herbatę i rozjechali się po domach. Z jedzeniem rozprawił się na drugi dzień Grigorij Bezugłyj (Kruiz). Nie stworzyl wprawdzie pod wpływem sałatki dziela dorównującego poziomem płycie Кровь за кровь, ale wkrótce zaczął grać na banjo i opowiadać o nadchodzącej epoce totalnego rock-and-rolla.

Po wydaniu płyty Генератор зла w niektórych kręgach mówiono (oczywiście, w sensie negatywnym), że ARIA jest najbardziej komercyjnym zespołem, "Sprzedali się". Cóż, ARIA zawsze była komercyjna, ale właśnie dlatego mogli się nazywać profesjonalistami. Po drugie, kto powie, która "niekomercyjna" grupa nie chce stać się komercyjną? Jeśli o tym nie marzy, to nie jest dobrym zespołem.

Każdy zespół istniejący więcej niż 5 lat i zaliczany przez jemu współczesnych do symboli pokolenia, dochodzi do punktu, w którym ci sami jemu współczesni są z niego niezadowoleni. Mówi się wtedy, że zespół trafił w ślepą uliczkę komercji i z pewnoscia nie oddaje nastrojów "szerokich mas", oderwal się od ludu. Tak mówiono o The Beatles, Rolling Stones, gdy ich członkowie z biegiem czasu z młodych rewolucjonistów stali się milionerami.