Siergiej Tierientiew - wywiad

streszczenie
W odróżnieniu od Dubinina i Chołstinina, Terentev nie jest osobą rozpuszczoną przez dziennikarzy. Widać, że gitarzysta się do rozmowy przygotował. Na początku sam zaczął opowiadać swój sen - we śnie był kim innym, miał inną twarz, zaś facet z jego twarzą był kimś zupełnie obcym. Miał we śnie również inną żonę, która prowadziła go do "ich" domu, był bardzo zaciekawiony, gdzie jest ten dom, ale się obudził... Dziennikarz prowadzący wywiad proponuje, by obaj wyszli zapalić, rozmowa toczy się na temat marzeń sennych. Po ok. 20 minutach jasne jest, że fajki to za mało, do rozmowy przydałaby się flaszeczka.... tylko nie ma w pobliżu żadnej "muzy", którą można wysłać do sklepu.
- Nikt ci nie mówił, że jesteś podobny do Viviana Campbella??
- Pod względem gry?
- Nie, z wyglądu.
- Tak to nikt. To cecha mojej fizjonomii - ludzie lubią w niej znajdować cechy tych, których lubią. Lubisz Campbella?
- To nr 3 na liście moich ulubionych gitarzystów. Powiedz, gdzie na świecie mógł się pojawic taki niezwykły człowiek, jak ty.
- Urodziłem się w mieście Gavriłov Posad, Ivanovskaja Oblast, 14 października 1964. Ale tam mieszkalem w okresie nieświadomości, przez pierwszy miesiąc, rodzice przeprowadzili się do Muromu, gdzie mieszkaliśmy trzy lata. Przy czym tata mieszkał w Moskwie, a do Muromu przyjeżdżał służbowo, więc całe dzieciństwo spędziłem z mamą. Później tata miał kolejną pracę i do szkoly (aż do 3 klasy) chodziłem w Białogrodzie. Wreszcie tata postanowił powrócić do swojej historycznej ojczyzny i osiedliliśmy się w mieście Sergijev Posad, na wyciągniecie ręki od Aleksandrowa.
- Tego samego Aleksandrowa, z którego pochodzi Aleksandr Maniakin?
- Tego samego. Ale nigdy razem nie graliśmy, ani razu, choć miasto małe. I ja, i Sasza grywaliśmy na tańcach w różnych klubach i oczywiście się znaliśmy. Razem zdarzyło nam się grać dopiero, gdy pojawiłem się w ARII.
- Ale w młodości nie myślałes o muzyce. O ile wiem, uczyłeś się w szkole plastycznej i dużo rysowałeś.
- Szkoła plastyczna zaczęła się jeszcze w Białogrodzie, później byl Sergijev Posad. Uważałem się za artystę i lekceważyłem muzyków. Jak na złość, szkoła muzyczna była w jednym budynku ze szkołą plastyczną, dlatego w toalecie często pisałem różne brzydkie słowa pod adresem muzyków. Nie wiedziałem przecież, że zostanę muzykiem! Nie wiedzialem, że jest to nie mniej ciekawe i zajmujące, niż być plastykiem.. Ale póki co, uczyłem się na kierunku rzeźba w drewnie. I już w szkole się złamałem. Gdzieś w okolicach trzeciego roku okazało się, że bardzo chcę grać na gitarze. Kopiowałem Deep Purple, jazz... Różne rzeczy.
Prowadzący wywiad wspomina, że poznał Terenteva w 1991, gdy ten zaczął grać w zespole Новый Завет (Nowy Tstament). Zespół grał chrześcijańskiego rocka, jego liderem był wokalista o skandalizującym nazwisku Gorbaczow, zadziwiająco podobny jednocześnie do Iana Gilliana i Ozzy Osbourne'a. Новый Завет prowadził próby na bazie grupy Autograf w ogromnych piwnicach kinoteatru Wołgograd. W tym samym miejscu ćwiczyla i ARIA, tak więc, dwa razy w tygodniu arijcy mogli spotkać Terenteva. Siergiej jednak zapewnia, że zaczął rozmawiać z Chołstem i Dubem dopiero podczas nagrywania swojego solowego albumu w Aria Records. Będąc w składzie Nowego Testamentu, Tierientiew wyglądał dość smutno, siedział z podkurczonymi nogami obejmując gitarę i niczym nie przypominał znanego z ARII wesołego gitarzysty. Nie błyszczał wówczas nawet techniką gry, grał głównie riffy w stylu wczesnego Black Sabbath, z rzadka pozwalał sobie na solówki w tym samym stylu. Na pewno wynikało to z wpływu Wiaczesława Gorbaczowa wymagajacego gry w zgodzie ze stylem grupy. Solowy album Up to Thirty pokazał, że Tierientiew potrafi grać nie tylko riffy Nowego Testamentu.
Profesjonalną działalność na scenie zaczął w zespole Slajdy, który oficjalnie przynależał do Filharmonii Dagestańskiej. To ostatnie nie przeszkodziło gitarzyście w tym, by nigdy nie odwiedził tego słonecznego kraju. Po raz pierwszy zaś wziął gitarę w ręce w wieku 15 lat.
Grał w kilku grupach, które były zauważalne na scenie rosyjskiej. Jedną z nich był także zespół Rodmir. W składzie Nowego Testamentu nagrał płytę Апокалипсис (Apokalipsa), jednak ta perełka tak mocno wpłynęła na psychikę muzyków, że wkrótce po nagraniu zespół się rozpadł, a Tierientiew został bez pracy. Długo siedział w domu i pluł w sufit, dopóki nie odnalazł go znany nam juz Siergiej Zadora. To on namówił gitarzystę do nagrania solowej płyty. Tierientiew poczatkowo podchodził do tego, jak do planów typu "zbudujemy rakietę i polecimy na Marsa", ale ponieważ od niego nie oczekiwano nic innego poza graniem - zgodził się. Producent znalazł i sponsorów, i wydawcę i zespół akompaniujący. Problemy zaś były tylko z tym ostatnim. Muzycy z zaangażowanej grupy Страйкъ (Strajk, pisownia oryginału nawiązuje do alfabetu sprzed 1917 – Szut) na próby przychodzili nieregularnie, później przestali się w ogóle zjawiać. Najważniejsze, że Siergiej był już pierwszym klientem studia ARIA Records, gdzie popijając piwko i wódeczkę zaprzyjaźnił się z Chołstininem i Dubininem, a potem - ku niemałemu zdziwieniu tamtych - niezauważalnie został pracownikiem studia. Dubinin skomentował to później słowami: "Długo się do nas skradał, jak jakiś smok”.
Ten smok bardzo im się przydał po odejściu Mawrina, gdy wystąpiły problemy z zapisem partii gitarowych - Tierientiew od razu został kandydatem nr 1. Na początek, celem przeegzaminowania, zaproponowali mu fragmenty muzyczne pod nagraną gitarę Mawrina. Długo się nie zastanawiał, wszystko zagrał z marszu, praktycznie improwizując. W efekcie został przyjęty do ARII.
Gdy przygotowywał swoje partie muzyczne do płyty Ночь короче дня, bardzo pomocne byly konkretne uwagi Chołstinina. Podkreśla jednak, że 90% jego gry na tym albumie to improwizacja. Twierdzi tez, że nie podoba mu się jego gra na tej płycie - za wyjątkiem solówki w utworze Зверь. Grał na pożyczonej Gibson Soloist, parę lat później kupił sobie ten model.
Генератор зла. Tutaj był także autorem dwóch utworów, Грязь i Дьявольский зной. Ten ostatni był przygotowywany do drugiej płyty solowej Tierientiewa, nagrywany wraz z perkusistą Mastera jako utwór instrumentalny. Nagrywanie Генератора szło ciężko - najpierw upadek ze sceny, potem szpital, czas dla nagrywania nie był dobry - słota, deszcz na przemian ze śniegiem.
Kipelov nie czuł się dobrze, ciągle był przeziębiony. Były też problemy twórcze - często nie mogli dojść do porozumienia, co do aranżacji utworów. Gitary zapisano w nowej technologii, na drogim sprzęcie, bez żadnych korekt elektronicznych. Nie pamięta już, który z gitarzystów co nagrywał, ale faktem jest, że Chołstinin samodzielnie nagrał Обман. Wszystkie gitary nagrano z przeciążeniem (wzorowali się na jakiejś płycie, na której był wykorzystany Rickenbacker podłączony do wzmacniacza przeciążonego na wejściu). Dubinin zgodził się na przeciążenie swojego Fendera Precision, ale zapowiedział, że odpowiedzialność za dźwięk ponosi Tierientiew i jeśli nagra się źle, to on o wszystkim powie pozostałym muzykom.
