Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Walerij Kipiełow - wywiad

Kipiełow

(streszczenie)

Kipiełow to jeden najmocniejszych głosów w rosyjskim rocku. Można nawet pokusic się o stwierdzenie, że dysponuje on jednym z najmocniejszych głosoów w rocku jako całosści - ale byłby to niewybaczalny patos. Lwia część sukcesu
ARII powstała dzięki niemu.

Warelij jest człowiekiem kontaktowym, przyjaznym i patologicznie uprzejmym. Najbardziej boi się opowieści, jak to rodzice, żeby przekonać go do wyboru szkoły muzycznej kupili mu psa. Jest domatorem, od pewnego czasu niepijący. Pozwala sobie tylko na papierosy, wybiera lekkie i długie. Zaproponował dziennikarzowi, by ten odwiedził go w domu. Przypomina kod otwierający bramę klatki schodowej (UWAGA...), dodaje, że kod i tak nie działa, więc jak ten
pokrzyczy przed bramą, to wokalista mu otworzy.

Brama od razu rzuca się w oczy - napisy wyraźnie mowią, kto tu mieszka. Trzeba będzie krzyczeć - jak na złość nikt nie wchodzi ani nie wychodzi. Gdy zaczął wołać Kipiełowa, włączyła się grupka dzieciaków w koszulkach ARII,
siędzących na ławce obok wejścia. Gdy Dilan woła Kipiełowa, tamci zaczynają "A-ri-ja, A-ri-ja!!".

Na zwrot "Kipelycz", prosi, by lepiej nazywać go "Kipiełowicz". W dzieciństwie starał zająć się sportem. Urodził się w Kapotnie, gdzie jest rafineria. Chciał iść do szkoły sportowej, zostać piłkarzem lub hokeistą, drużyn było tam chyba 9.

Na koncertach wykonuje dziwne ruchy, jak bokser na ringu. Ale boksu nigdy nie trenował, nie wie skąd te ruchy. Chodził do szkoły muzycznej, przez 5 lat grał na instrumencie ludowym bajanie. Początkowo nie bardzo mu się to podobało, ale zaczął grać na nim kawałki rockowe - Creedence, Deep Purple...

Przełom nastapił pod wpływem właśnie Creedence. Wcześniej interesował się tylko muzyką radziecką. Słuchał Creedence z bułgarskiej płyty, którą wprost zajeździł. Próbował grywać z różnymi "podwórkowymi" zespołami, ale zwykle
kończyło się to winem, co mu się nie podobało.

W 1972 śpiewał na weselu siostry. Najmodniejszym wówczas zespołem w Kapotnie był "Kriestianskije deti" i to właśnie oni grali na weselu. Mieli dobry sprzęt, perkusja "Premier", wzmacniacz "Rodina" (Cudo!). Muzykom spodobał się jego głos (zaśpiewał coś Creedence) i zaprosili go do współpracy (chociaż byli od niego starsi o 5 lat). Grali na tańcach, co przynosiło pewien dochód rzędu 20-22 rubli za wieczór + wesela). Muzycy nie byli zawodowcami, pracowali w fabryce. Matka początkowo bała się o niego (muzycy, alkohol, kobiety...), ale zespół był pod tym względem bez zarzutu - grali tylko na trzeźwo.

Później wstąpił do technikum automatyki i telemechaniki w Moskwie (myślał też o szkole muzycznej), ciągle też występował z Kriestanskimi. Trwało to do 1978 roku, gdy upomniała się o wokalistę armia. Tymczasem zespół powoli przestawał istnieć, a grał tam m.in. Timur Mardelejszwili, zwany wówczas rosyjskim Blackmorem.

W wojsku Kipiełow trafił do oddziału rakietowego jako spec od łączności. Był w mieście Niznyj Tagil. Po roku pobytu przestało mu się podobać - komary, manewry i ciągle jakieś jazdy. Przyjechał do jednostki zespół muzyczny wojsk strategicznego znaczenia. Spotkał w nim masę znajomych, którzy obiecali załatwić mu przeniesienie do Odincowa. Wszyscy muzycy byli z Moskwy i mieli już dość grania z przyjezdnymi, z którymi był taki problem, że zamiast grać w wolne dni rozjeżdżali się po kraju. Trzy miesiące pózniej został przeniesiony. Z tym zespołem jeździł po całym kraju grać w jednostkach wojsk rakietowych. Jednocześnie zespół, aby móc istnieć, tworzył wiele małych zespolików, które grały na weselach oficerow.

W 1980 roku, po wojsku pojawił się dylemat - albo muzyka, albo powrót do fabryki (pracował parę miesięcy po technikum, w jakimś tajnym wydziale produkującym podzespoły dla łodzi podwodnych). Z polecenia kolegów z wojska trafił do grupy "Szestero molodych". W skład wchodziło znacznie wiecej, bo ok. 20 osób, grali w Parku Gorkiego. Wypełnił niezbędne dokumenty i od 1 lipca 1980 mógł nazywać się zawodowym muzykiem.

O ile śpiewanie na scenie nie było niczym nowym, to nowością była konieczńość tańca i ruchu na scenie. Brał nawet lekcje u dziewczyny, która występowała w tej grupie. Nie zagrzał tam jednak miejsca na długo. We wrześniu rozpadł się zespół Lejsa piesnia i prawie w calym składzie przeszli do tej grupy. Tam pracował do 1985, gdy zespół nie został zaaprobowany podczas przesłuchań komisji. Nowy szef grupy stwierdził wówczas, że ma już dość walki z systemem i odchodzi do komercji. Zostawił zespół i odszedł (później podobno trafił do więzienia i został zabity). Kipiełowa przyjął wtedy Weksztein. Tak trafił do kolektywu, który później stał się ARIĄ.

Gdy przyszedł do Wekszteina, byli tam już Granowskij, Poktorwskij i gitarzysta Potiomkin. Noskow już odszedł, a chołstinina jeszcze nie było. Później odszedł Noskow, a Granowskij na jego miejsce przypowadził Chołsta. Ale Chołsta widział już wcześniej - do szefa "Lejsa pesnia" przychodzili Saryczew z chołstem i Granowskim, by zaprezentować swoje piosenki. Szef planował rozwiązanie Piesni i wybór nowych muzyków - na to miejsce
pretendowała modna już Alfa.

W lipcu 1985 Granowskij i Chołstinin zaczęli pisać własne utwory (w przypadku Chołsta był to Volonet, a Granowskiego - Torero), jednocześnie zamęczali Kipiełowa pytaniami, czy on sam też tworzy, czy ma choć jakieś
pomysły. Na podstawie staroci jeszcze z czasów Krestianskich detej powstał utwór Meczty, przy aranżacji pomogli mu obaj gitarzysci.

Typ głosu Kipiełowa wg klasyfikacji operowej to altino. Miał swojego nauczyciela, który pomagał mu "rozśpiewać" się przed koncertami. Eks-dyrektor Arii, Sergei Zadora twierdził, że Kipiełow ma "wilczą manierę śpiewu" i sporo
zapożyczył od grupy Alfa, w której spiewał Saryczew. Jednak sam Kipiełow mówi, że Alfy nigdy nie słyszał, a zna tylko 2-3 piosenki tej grupy. Przyznaje, że zawsze podobały mu się Creedence, Slade, Ozzy Osbourne, Led Zeppelin... Jednak śpiewa bardziej w stylu Iron Maiden i Dio niż wymienionych wokalistów. Choć Dio nie miał na niego akurat wpływu (choć podoba mu się wokal z czasów Rainbow).

W okresie początków Arii to Granowskij i Chołstinin chcieli wzorować się na Iron Maiden, Kipiełow wolałby Judas Priest, podobał mu się "chrypiący" głos Johna Foggerty z Creedence, ale to nie znalazło odbicia w twórczości Arii. Glos Kipiełowa jest wręcz stworzony do koncertów stadionowych. Zapisanie go na taśmie w studio jest trudne. Śpiewanie z nim w duecie jest bliskie próbie samobójstwa. Głos jest świetnie słyszalny zarówno przez sprzęt dobrej firmy, jak i kolumny radzieckiej produkcji i wzmacniacz Rodina.

W czasie nagrywania Manii veliczija Puszkina nie współpracowała jeszcze ściśle z zespołem, napisał tekst Torero. Jelin pisał teksty szybko, łatwo przychodzilo mu robienie zmian. To Jelin przedstawił im Bolszakowa. Wszystkie
elemnty muzycne były już nagrane, Andriej trafił na moment, gdy nagrywano back vocale, coś nawet zaśpiewał. Wlaściwie od pierwszego pojawienia się Bolszakowa, jego stosunki z Chołstininem nie układały się dobrze.

Na koncercie w Krasnodarze Kipiełow po raz pierwszy - i ostatni - podjął próbę wzięcia kogoś "na barana" podczas śpiewania - tym kimś był właśnie Bolszakow. Ale coś mu strzyknęło w plecach i musiał szybko przestać go nieść. Najśmieszniejsze, że ktoś zdążył zrobić zdjęcie wykrzywionej bólem twarzy wokalisty. Zdjęcie mu przesłano... A plecy leczy do tej pory.

Gdy w zespole pojawił się konflikt, Kipiełow poparł Chołsta. Wyszedł z założenia, że to właśnie z nim zaczynał występować. Nie chodzi o to, że chciał go wesprzeć, ale jego pozycja po prostu mu imponowała, choćby przez
to, że nie powodował nacisków, nie namawiał do stanięcia po swojej stronie.